Czy rozstrzygnie Pan spór o to, czy lody tuczą?
To bardziej kwestia ilości oraz stylu życia. Przecież wszystko, co jest w nadmiarze,
szkodzi. Jeśli zachowamy bilans kaloryczny, to odpowiedź brzmi: nie. Ja sam praktycznie codziennie
pozwalam sobie na małą porcję lodów i zachowuję wagę.
Lodowe
smakołyki nie wychodzą z mody?
Branża lodowa przez analityków
rynków traktowana jest jako branża tzw. małego luksusu. Jest to bowiem przyjemność, która jest łatwo
dostępna i przystępna dla każdego. Patrząc na historię, lody sprzedawały się nawet podczas
największych światowych kryzysów.
Branża lodowa jest zatem jak
wino, czyli jak kolejny produkt, który wprowadził Pan na rynek.
To
dla mnie ogromna nobilitacja, że mogę czuć się częścią familii Bocellich i reprezentować ich poprzez
winiarskie dziedzictwo. Niewiele osób wie, że światowej sławy tenor i kompozytor Andrea Bocelli wraz
z bratem Alberto i innymi bliskimi kontynuuje już ponad dwustuletnią rodzinną tradycję! Produkują
wina w Toskanii, owoce są zbierane ręcznie, z dbałością o tradycję. Marka win Bocelli, którą
sprowadziłem na nasz rynek nie tylko brzmi, ale i smakuje wybornie. To również luksus, na który może
pozwolić sobie każdy z nas. Dlatego też coraz częściej organizuję dostawy na największe imprezy
wszelkich branż i eventy znanych marek.
W planie są kolejne wydarzenia i projekty
oraz współpraca ze znanymi markami i osobami ze świata mody, sportu czy influence marketingu, które
chcą uczestniczyć we wspólnych projektach. Wszystkie nasze działania mają dawać długofalowo wartość
naszym klientom i partnerom biznesowym, nic nie robimy krótkowzrocznie.
Docelowo
chcemy dać również możliwość naszym partnerom uczestniczenia w dużych imprezach, tak jak to robimy
sami. Fresh Gelato Royal Carts to nasz nowy projekt, który został stworzony m.in pod działalność
właśnie eventową. Nasze butikowe mobilne lodziarnie mogą obsługiwać imprezy nawet kilkusetosobowe.
Myślę, że brakowało takiego rozwiązania na rynku. Potencjał jest ogromny, od obsługi wspomnianych
wesel po większe wydarzenia i eventy nawet o charakterze miejskim.
Pan
także komponuje, ale smaki lodowych produktów. Ile udało się ich stworzyć?
Technologia, którą stworzyliśmy razem z Włochami, w zasadzie nie ma żadnych ograniczeń.
Bywa, że łączymy na przykład elementy słodkie, słone i ostre. Jednym ze smaków wytrawnych, który
prezentowaliśmy podczas zeszłorocznych targów, był burak z gorgonzolą podawany na słonym krakersie.
W najnowszej aplikacji nasi partnerzy będą mieli do wyboru ponad trzysta receptur, a do tego
możliwość tworzenia swoich połączeń smakowych. W każdym sezonie dochodzą nowe autorskie receptury
oraz smaki, które bazują na najnowszych trendach. W tym sezonie królował Dubai Chocolate.
Współpracujemy również z szefami kuchni restauracji i hoteli, którzy, korzystając z naszej
technologii, tworzą wyborne smaki i wkładki do swoich dań oraz menu. W ofercie posiadamy również
lody alkoholowe, których inspiracją często są znane marki, jak Bacardi, Aperol, Jack Daniels czy
Baileys. W tym roku wprowadziliśmy do oferty płynną czekoladę – tzw. fontannę podgrzewaną w
specjalnych włoskich podgrzewaczach. Dodajemy ją do lodów.
Jak
udaje się Panu udźwignąć tak imponującą liczbę aktywności biznesowych oraz codziennych obowiązków?
Kluczowe są dla mnie poranne rytuały – to najważniejsza część dnia, od której zależy
wszystko. Zawsze wstaję wcześniej, by mieć przestrzeń na medytację, ćwiczenia i afirmacje zaraz po
przebudzeniu. Niezwykle ważnym elementem tego porządku jest dla mnie modlitwa i rozmowa z Bogiem. To
mój duchowy fundament, który daje mi spokój i poczucie, że niezależnie od wyzwań nigdy nie jestem
sam. Następnie wykonuję serię ćwiczeń, także oddechowych, oraz zimny prysznic. Dopiero tak
przygotowany, przystępuję do wyzwań dnia. Ważnym aspektem mojego życia jest także kontakt z naturą
oraz korzystanie z sauny, co czynię regularnie już ćwierć wieku i to łącząc z zimnymi kąpielami! To
najlepszy detoks i reset dla głowy. Uprawiam też rekreacyjnie wiele sportów, budują one wytrzymałość
mentalną i psychiczną – bez tej sportowej dyscypliny nie wytrzymałbym tak dużej presji i
odpowiedzialności, jaką niesie za sobą prowadzenie biznesu. Mam też bzika na punkcie zdrowego
odżywiania, suplementacji, naturoterapii, ziołolecznictwa oraz medycyny chińskiej. Eksploruję
również tematykę poziomów świadomości – wierzę, że wszyscy jesteśmy energią, która krąży we
wszechświecie. Uwielbiam to zgłębiać, uczyć się tego i dzielić tą wiedzą z innymi.
Czy
niebawem powstanie firma Boba i syn?
Dzieci to dla mnie
najważniejszy punkt odniesienia. Mój syn niedługo kończy 18 lat i bardzo naturalnie zaangażował się
w życie firmy. Jest niezwykle kreatywny, dlatego widzę dla niego dużą przestrzeń w naszych
strukturach. Widzę w nim małego siebie – tę samą energię i determinację, którą miałem na początku
swojej drogi. Głęboko wierzę w połączenie mojego doświadczenia z jego młodzieńczą energią i świeżym
spojrzeniem na rynek. Syn ma u nas ułożoną ścieżkę edukacyjną – pracuje nie tylko ze mną, ale przede
wszystkim z doświadczonym trenerem biznesowym, co daje świetne efekty. Już teraz bierze udział w
najważniejszych targach i doskonale odnajduje się w rozmowach z klientami. Jest bardzo dojrzały. Dla
mnie to projekt wielopokoleniowy, dlatego wierzę w to, że w przyszłości syn będzie kontynuował moje
dzieło. Boba i syn funkcjonuje już jednak od bardzo dawna! W tym wielopokoleniowym wymiarze firmy
niezwykle ważną postacią jest przecież także mój tata. Pracuje ze mną niemal od samego początku i
jest wspaniałą osobą, na którą zawsze mogę liczyć. Odpowiada za kluczowe obszary, jakimi są serwis i
transport – jego doświadczenie i zaangażowanie są dla nas bezcenne. Nie mogę też zapomnieć o mojej
mamie, która zawsze mnie wspierała i była przy mnie na każdym etapie mojej drogi. Moja córka
natomiast w styczniu kończy 10 lat. Na co dzień mieszka ze swoją mamą, ale mamy silną więź. Jest
niezwykle inteligentną i zaradną dziewczynką. Jest jeszcze za wcześnie, by mówić o jej zawodowej
przyszłości – chcę, aby sama wybrała swoją drogę, gdy przyjdzie na to czas. To właśnie bliscy
sprawiają, że moja praca ma głębszy sens. Staram się być dla nich ojcem-przewodnikiem, który
pokazuje, że w życiu i biznesie najważniejsze są wartości, takie jak lojalność, uczciwość,
determinacja, autentyczność i pasja.
A jaką rolę w tym wszystkim ma
Pana czworonożny przyjaciel?
Zwierzęta towarzyszyły mi od dziecka
– było ich naprawdę wiele, ale rzeczywiście to psiaki zajmują w moim sercu szczególne miejsce. Mają
energię i usposobienie niezwykle bliskie człowiekowi. Obecnie moim towarzyszem jest cavalier i muszę
przyznać, że to wyjątkowa rasa. To mój najlepszy przyjaciel, który nigdy się nie obraża, jest zawsze
wierny, oddany i pełen bezwarunkowej miłości. Uważam, że dom ze zwierzęciem ma zupełnie inną, jakże
lepszą energię. Ich obecność uczy empatii i cierpliwości, a wspólne chwile z moim pupilem to dla
mnie jeden z najskuteczniejszych sposobów na wyciszenie emocji po intensywnym dniu. Odwzajemniam
jego miłość i przywiązanie w stu procentach!