Przekrój przez Szczecin. Architektura w teledyskach

Nadszedł styczeń, a wraz z nim karnawał – czas na beztroskę i zabawę, jakby jutra miało nie być. Z tej okazji przygotowałam dla Was kilka imprezowych teledysków; tanecznych szlagierów, przy których trudno ustać bez ruchu. „Ale jak to? Miało być o architekturze!”. Bez obaw – będzie. Klipy z poniższej playlisty udowadniają, że obie dziedziny mają ze sobą wiele wspólnego, a to pozornie odległe skojarzenie jest bliższe niż by się mogło wydawać. Jedna i druga operuje rytmem, powtórzeniem i napięciem, a umiejscowienie akcji teledysków w znanych obiektach architektury dodaje muzyce kolejnego wymiaru. Karnawał to zdecydowanie najlepszy moment, by spojrzeć na te obrazy jak na lekką, wizualną podróż po historii architektury.

Kolejność dowolna, ale zachęcam do rozpoczęcia od teledysku Martina Solveig’a „Do it right”. Akcja rozgrywa się w willi La Muralla Roja autorstwa Ricardo Bofilla – jednego z najbardziej rozpoznawalnych architektów późnego modernizmu i postmodernizmu. Zrealizowana w latach 70. w Hiszpanii budowla jest manifestem architektury totalnej: labiryntowej, monumentalnej i silnie geometrycznej. Bofill inspirował się śródziemnomorskimi kasbami i arabskimi medynami, co widać w systemie schodów, tarasów i dziedzińców, które przenikają się niczym scenografia do choreografii. Intensywne kolory – czerwienie, róże i błękity – nie są tu dekoracją, lecz narzędziem budowania przestrzeni i orientacji.

„Go” autorstwa The Chemical Brothers zostało nakręcone w paryskiej dzielnicy Front-de-Seine – modernistycznym założeniu urbanistycznym z lat 70., zaprojektowanym przez architektów Raymonda Pottiera i Michela Lopeza. To fragment 15. dzielnicy Paryża, powstały jako odpowiedź na kryzys mieszkaniowy i ambicję stworzenia miasta przyszłości opartego na gęstej zabudowie, infrastrukturze i separacji ruchu pieszego od samochodowego. W teledysku ta architektura działa jak mechaniczny rytm: powtarzalna, bezkompromisowa i zdyscyplinowana. Taniec performerów staje się jej przedłużeniem – precyzyjnym, zsynchronizowanym ruchem wpisanym w logikę modernistycznego miasta.

 

The Weekend w „Secrets” zaprasza widza do biblioteki w Toronto Scarborough – kampusu zaprojektowanego przez Johna Andrewsa, jednego z najważniejszych architektów późnego modernizmu. Monumentalne betonowe bryły, geometryczne klatki schodowe i zamknięte dziedzińce tworzą scenografię, która balansuje między utopią a chłodem. Andrews projektował przestrzenie jak systemy: logiczne, powtarzalne i podporządkowane ruchowi użytkownika. W teledysku architektura staje się labiryntem emocji, a taniec – próbą wyrwania się z jego rygoru.

„Sweetheart” Jermaine’a Dupriego i Mariah Carey wykorzystuje jedną z najbardziej ikonicznych realizacji przełomu XX i XXI wieku – Guggenheim Museum w Bilbao, zaprojektowane przez Franka Gehry’ego. Budynek, otwarty w 1997 roku, stał się symbolem dekonstruktywizmu i architektury rzeźbiarskiej, w której forma przestaje być podporządkowana prostym regułom geometrii. Falujące bryły pokryte tytanowymi panelami odbijają światło niczym scenografia science fiction, a brak osi symetrii i klasycznej hierarchii wprowadza wrażenie ciągłego ruchu. Hype Williams https://en.wikipedia.org/wiki/Sheats%E2%80%93Goldstein_Residence reżyser teledysku, podkreślił prestiż wokalistów przez włączenie w obraz kultowego budynku.

W „Say Something” Justina Timberlake’a architektura gra rolę sceny w ruchu. Bradbury Building w Los Angeles, zaprojektowany przez George’a Wymana w 1893 roku, to ikona wczesnego modernizmu i architektury żeliwnej. Ażurowe balustrady, przeszklone windy i centralne atrium tworzą przestrzeń pełną światła i pionowego rytmu. Budynek był manifestem nowoczesności swojej epoki: technologia i estetyka miały iść w parze. W teledysku architektura dosłownie prowadzi muzyków – klip nagrany jednym ujęciem pokazuje, jak przestrzeń może dyktować narrację i tempo. Co ciekawe, ten XIX-wieczny obiekt stał się utopijną scenografią przyszłości w Łowcy Androidów jako dom Pris i J.F.Sebastiana.

 

„Let’s Get Blown” Snoop Dogga i Pharrella to z kolei czysta kalifornijska fantazja modernistyczna. Klip kręcono w Sheats–Goldstein Residence, zaprojektowanej przez Johna Lautnera – jednego z najbardziej radykalnych modernistów XX wieku. Betonowa konstrukcja wtopiona w zbocze, brak tradycyjnych ścian i spektakularne otwarcie na panoramę Los Angeles pokazują modernizm jako architekturę wolności. Lautner projektował domy jak sceny filmowe – i dokładnie tak działają w teledysku: są tłem niekończącej się imprezy.

Wyjątkowym przykładem dialogu muzyki tanecznej z architekturą i sztuką jest także „Apeshit” duetu The Carters, nakręcony w paryskim Luwrze. Jednym z najmocniejszych motywów klipu są sceny rozgrywające się na tle Nike z Samotraki – hellenistycznej rzeźby z II wieku p.n.e., uznawanej za jeden z największych symboli dynamiki w sztuce antycznej. Skrzydlata postać bogini zwycięstwa została ustawiona tak, by sprawiać wrażenie lądowania na dziobie okrętu; rzeźba dosłownie „porusza się” w kamieniu, a jej draperia reaguje na wyimaginowany podmuch wiatru. Warto dodać, że kontrapunktem dla klasycznych wnętrz muzeum jest szklana piramida przy głównym wejściu, zaprojektowana przez I. M. Peia – transparentna, geometryczna i nowoczesna, stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli dialogu między historią a współczesnością w architekturze Paryża.

Dlaczego muzyka taneczna tak chętnie sięga w wizualizacjach po perełki architektury?

Integralną częścią jej przeżywania jest oczywiście taniec, czyli ruch do rytmu w otaczającej nas przestrzeni. I choć można potupać nogą do klubowego klasyka nawet na przystanku autobusowym (rozgrzewa w sezonie zimowym!), to każdy klubowicz powie Wam jedno – taniec do ulubionego kawałka w dopasowanym i współgrającym otoczeniu, to nie tylko dobra zabawa – to wręcz magiczne przeżycie. I samych takich Wam życzę.

autorka: Anna Pazdur / redagował: Patryk "Owca" Petrusewicz

 

Prestiż  
Styczeń 2026