I znów grudzień i znów święta. Pomijając szereg oczywistych skojarzeń z tym okresem przypomina mi się odwieczna dyskusja – co jest ważniejsze: Boże Narodzenie czy Wielkanoc? Z punktu widzenia osób wierzących z pewnością to drugie święto. Podobnie jest wg "Mniemanologii Stosowanej", "nauki" stworzonej niegdyś przez prof. Jana Stanisławskiego. Dla tych co nie pamiętają – świetnego satyryka słynącego m.in. z wykładów "O wyższości Świąt Wielkiej nocy nad Bożym Narodzeniem". No, ale z punktu widzenia ekonomii i konsumpcji, istotniejsze są zdecydowanie te pierwsze. W tym sensie święta zaczynają się na początku listopada. Na wystawach pojawiają się mikołaje i śnieżynki, a w sklepach świąteczne promocje. Na ulice wychodzą plutony mikołajów. A my planujemy zakupy, oglądamy wystawy świąteczne, wreszcie kupujemy prezenty. Szukamy ozdób, nie tylko na choinkę, ale i do mieszkania. W końcu tuż przed świętami wzorem Amerykanów, nasze domy i przydomowe ogródki zamieniamy w świecące wesołe miasteczka. Bywa, że znienacka stajemy się posiadaczami dwóch choinek, a dom zalewają grająco - świecące zabawki do których potem trzeba nieustannie szukać baterii.
Jednym słowem szaleństwo. Czy to dobrze? Uważam, że tak, bo to jest pozytywne i radosne szaleństwo. Czasem przyznam – męczące, ale biorę w nim udział. I to czynnie. W ubiegłym roku zdarzyło mi się kupić choinkę bez odpowiednich pomiarów. Kiedy zadowolony z siebie postawiłem ją przed domem okazało się, że czubek sięga powyżej okna na… pierwszym piętrze. Miałem do wyboru – wykuć dziurę w suficie albo skrócić drzewko. Wybrałem to drugie, niestety paląc przy tym moją piłę łańcuchową (chińskiej produkcji znanej niemieckiej marki).
Także w "Prestiżu" nie mogło zabraknąć odrobiny tego szaleństwa. I jak przystało na porządne pismo dla konsumentów podchodzimy do tematu z właściwą dla nas racjonalnością i praktycznym widzeniem świata, nie wdając się w poważne rozważania natury teologicznej. Bohaterowie naszego tematu okładkowego również. Za naszą namową – zamiast skupić się na poprawnie politycznym wychwalaniu rodzinnych i filozoficznych aspektów świąt – opowiedzieli o tym co jest w nich najprzyjemniejsze. Czyli o… jedzeniu. Bo przecież święta spędzamy przy stole. Bo święta to smaki dzieciństwa i rodzinnego domu.
Z tematów świątecznych polecam też sesję z pięknymi przedmiotami, jakie mogą przyozdobić nasze mieszkanie, ciekawy tekst o tradycji piernikowej naszego regionu, czy też świąteczne felietony naszych publicystów. Muszę przyznać, że mają intrygujące wnioski. Joanna Osińska sugeruje, że wigilię należy spędzać bez kuchennych noży, by uniknąć ewentualnego rozlewu krwi, a następnie rzucać się resztkami jedzenia. Z kolei Szymon Kaczmarek nie ma nic przeciwko podaniu na wigilijny stół krewetek w ananasie, czy schabowego z kapustą. A po północy – a jakże – wódeczki. Przemek Czerwiński świąteczne wydanie postanowił poświęcić dominacji motocykla Yamaha w klasie 600, a Krzysztof Bobala swojemu kolejnemu wyzwaniu – jakim jest organizacja Mistrzostw Europy w pływaniu.
Jak widać humor im dopisuje, czego Wam i życzę. I jak najwięcej optymizmu. Na święta i w całym 2012 roku.




