Od naczelnej

I znów grudzień i znów święta. Musi być karp, a choinka tylko prawdziwa. A może lepiej sztuczna? Mniej sprzątania będzie. Święta najlepiej w domu z rodziną, ale w sumie miło byłoby też spotkać się z przyjaciółmi. Wigilijna zupa to grzybowa, czy barszcz? A może obie?

Autor

Izabela Marecka
Ile osób, tyle scenariuszy Bożego Narodzenia, ale jedno pragnienie – by były magiczne. Dzisiaj na każdym kroku słyszymy zwrot "magia świąt". Tej "magii" ulega większość  z nas. Widać ją szczególnie w galeriach handlowych i hipermarketach, w których zrobienie zakupów przed samymi świętami to rozrywka zarezerwowana wyłącznie dla ludzi o mocnych nerwach. I jeszcze ten nieśmiertelny przebój „Last Christmas”, który ledwo się skończy, a już z drugiego głośnika dopada nas "Santa Claus is coming to town". Siłą rzeczy wypatrujemy tego Świętego Mikołaja i... widzimy ich tabuny. A propos. Wiecie, że ten sympatyczny „Santa”, czyli grubasek z brodą, dużym workiem na plecach i śmiesznym czerwonym wdzianku, to marketingowy produkt wymyślony przez Coca Colę? Jednym słowem przedświąteczne szaleństwo. Czy to dobrze? Uważam, że tak, bo w sumie to pozytywne i radosne emocje.
 
W Prestiżu nie mogło zabraknąć odrobiny tego szaleństwa. I jak przystało na porządne pismo dla konsumentów podchodzimy do tematu z właściwą dla nas racjonalnością i praktycznym widzeniem świata, nie wdając się w poważne rozważania natury teologicznej. Dlatego kusimy prezentami, oszałamiamy złoto-czerwonymi kolorami i zachęcamy do świątecznych eksperymentów w kuchni. Buraczane pierogi zamiast tradycyjnych uszek? Bezowy deser Pavlova zamiast sernika? Dlaczego nie. A wszystko to przygotowane specjalnie dla Prestiżu przez znany i lubiany duet Eintopf.
 
A jak już kupimy, ugotujemy, posprzątamy, przygotujemy, ozdobimy i odsapniemy, to wtedy nachodzi nas refleksja, czy wszystko jest na pewno tak, jak sobie wymarzyliśmy?
 
Skąd w ogóle w naszych głowach biorą się wyobrażenia o idealnych świętach? Mądrzy ludzie mówią, że istotą świąt Bożego Narodzenia jest odnalezienie ciepła ludzkich relacji. Lepiej chyba zadbać właśnie o to, niż próbować na siłę sprostać wymogom tradycji i realizować scenariusz „idealnych świąt”. Po prostu pobyć z drugim człowiekiem, nacieszyć się rodziną i zatrzymać, choć na chwilę szaloną gonitwę, którą serwuje nam życie. I właśnie tego serdecznie życzę Wam drodzy czytelnicy. I jak najwięcej optymizmu. Na święta i w całym 2016 roku. 
 

Prestiż  
Grudzień 2015