Dzisiaj będzie prywata, bo jestem na urlopie. A jak urlop, to z moim synkiem oczywiście i tradycyjnie na Helu. Bo tam jest wszystko co lubię, czyli surferski klimat, rowery, a nawet plaże bez parawaningu. Co tam, że muszę popracować, a niespełna trzyletni młody jest delikatnie mówiąc – wymagający. Jestem zorganizowana, umiem pracować zdalnie (kto z nas teraz nie umie?!?). No i mam ze sobą rodziców w ramach suportu, dam radę. Kto jak nie ja?

Obładowana wszelkim możliwym sprzętem plażowo-kajtowo-rowerowym wyruszyłam do mojego raju na ziemi. Na miejscu okazało się, że internet działa w kratkę, pogoda też w kratkę, a młody który siedział przez cały pierwszy dzień okienka pogodowego w morzu, bo woda wyobraźcie sobie przypominała temperaturą Adriatyk (tylko bez jeżowców), nabawił się w tempie błyskawicznym infekcji. Plany szlag trafił, rzuciłam wszystko (jogę na plaży, halsy na kajcie, cardio na rowerze) i ruszyłam po medykamenty w celu ratowania zdrowia młodego. I tak niemal tydzień spędziłam pomiędzy inhalatorem a laptopem, oglądając z tarasu kolorowe kajty. W zasadzie na nic innego czasu już nie wystarczyło. 

Na szczęście swoją pracę naprawdę lubię, więc specjalnie mi nie ciążyła. A wakacyjny „Prestiż” jest pełen barw, smaków i ciekawych historii. Eventy, spotkania biznesowe i koncerty ruszyły pełną parą, zatem dużo dzieje się w naszej kronice. Szczecin tętni życiem towarzyskim, ogródki restauracyjne wypełnione są po brzegi, a z Łasztowni niesie się po wodzie muzyka. Nareszcie!

Prestiż  
Lipiec 2021