Siadłam do pisania kwietniowego wstępniaka bez większego natchnienia. Nagle mnie olśniło. Właśnie mija dziesięć lat, odkąd przejęłam stery i zaczęłam wydawać Prestiż. Dokładnie w 2013 roku w kwietniu niemal spałam w drukarni produkując moje pierwsze dziecko. Kiedy to minęło? Nie wiem. Wiem, że reaktywując Prestiż byłam pełna wątpliwości i obaw. Krótko mówiąc, nie znałam się na tej robocie, a zazwyczaj boimy się tego, czego nie znamy. Po dziesięciu latach Prestiż to dwanaście wydań głównych, kwartalnik Biznes i Inwestycje oraz dwa tematyczne wydania specjalne. Wydawnictwo ma się dobrze, chociaż życie powiedziało „sprawdzam” w 2020 roku, kiedy pandemia zmiotła z powierzchni ziemi część prasy drukowanej. Zrozumiałam wtedy, czym jest siła i potencjał marki, która jakby nie patrzeć ma już 15 lat (!) I tak staram się, aby Prestiż był wartościowy, inspirujący i miły dla oka. Krótko mówiąc robię to, co umiem najlepiej. Oczywiście nie sama, bowiem towarzyszą mi świetni dziennikarze, skuteczni handlowcy, kreatywni graficy i utalentowani fotografowie. Muszę przyznać, że mam szczęście do fantastycznych i profesjonalnych ludzi.
A’ propos talentów. Kwietniowa okładka kwitnie magnoliami. A to za sprawą niezrównanej Ewy Kaziszko, która stworzyła jej projekt. A na okładce kolejna zdolna dziewczyna – „nadworna” fotografka Prestiżu – Ola Medvey-Gruszka, która w kwietniu będzie miała wyjątkowy wernisaż w Filharmonii Szczecińskiej. Oczywiście pod naszym patronatem. Żeby nieco przełamać tą hegemonię kobiet, zdjęcia Oli robił Bogusz Kluz.
Bogusz fotografuje dla nas także samochody w nowym-starym cyklu „Czym jeżdżę” w bieżącym numerze mamy mocne uderzenie, czyli legendarnego Mercurego Couguara. Mam do tego cyklu szczególny sentyment, bowiem sama go tworzyłam jakieś… trzynaście lat temu, będąc dziennikarką Prestiżu. Tyle arytmetyki na dzisiaj, zapraszam do lektury.
Izabela Marecka