Grzegorz Rosiński
Nie wrócę już do rysowania komiksów
Grzegorz Rosiński
Nie wrócę już do rysowania komiksów
Od 70 lat tworzy komiksy. Jest uważany za najwybitniejszego i najbardziej rozpoznawalnego, polskiego twórcę komiksów na świecie. Serię Thorgal, która otworzyła Grzegorzowi Rosińskiemu, drogę do sławy, przetłumaczono na 48 języków i wydano w liczbie ponad 16 milionów egzemplarzy.

Czy Grzegorz Rosiński wróci do rysowania komiksów?
Niestety nie. Dalej koordynować będę prace nad serią główną i seriami pobocznymi Thorgala. Namaściłem Frederica Vignaux na swojego następcę i muszę przyznać, że świetnie daje sobie radę. Do rysowania komiksów już jednak nie wrócę. Wypaliłem się. Ponadto zdrowie mi na to nie pozwala. Odchodząc od rysowania komiksów, chciałem zająć się malowaniem dużych obrazów. Teraz, nawet malowanie obrazów, sprawia mi trudność.
Florian Henckel Von Dommersmack potwierdził, że zakupił prawa do zrobienia serialu o Thorgalu?
Tak. Zabiegał o to przez 10 lat. Jest wielkim fanem komiksu. Stwierdził, że seria doskonale nadaje się na serial telewizyjny. Ze względu na złożoność świata, w którym toczy się akcja komiksu, serial daje ogromne możliwości, których film pełnometrażowy nie byłby w stanie wykorzystać. Sam Florian ma być nie tylko producentem, ale i reżyserem, przynajmniej części odcinków. Chciałby by przypominał Grę o tron a w produkcji miałyby pomóc osoby odpowiedzialne za hitowy The Walking Dead.
Kiedy doczekamy się serialu telewizyjnego o Thorgalu?
Mam nadzieję, że już wkrótce. W 2016 roku ogłoszono, że Florian Henckel von Donnersmarck (laureat Oscara za The lives of Others – Życie na podsłuchu, Turysta) będzie odpowiedzialny za produkcję serialu pt. Thorgal. W 2018 roku na festiwalu filmowym w Wenecji, von Donnersmack oświadczył, że projekt ten jest najważniejszym w jego nadchodzących planach Ze względu na epidemię koronowirusa projekt opóźnił się. Rozmowy jednak są prowadzone i mam nadzieję, że wkrótce coś w tym temacie ruszy.
D. Aviva Rothschild w 1995 roku w niezwykle prestiżowej książce Graphic Novels: A Bibliographic Guide to Book-length Comics chwaląc serię Thorgal stwierdziła, że jest zdecydowanie lepsza aniżeli jakiekolwiek amerykańskie opowieści z gatunku magii i miecza, zarówno pod względem scenariusza jak i rysunków. Album Łucznicy określiła jako jedną z najlepszych prac z gatunku Heroic fantasy jaką kiedykolwiek widziała.
Bardzo to miłe. Nigdy jednak nie tworzyłem dla splendoru.
Kilka miesięcy temu, na stronie internetowej pewnego nieznanego nikomu domu aukcyjnego, pojawiło się bardzo dużo niezwykle tanich prac Grzegorza Rosińskiego. Już nawet za sto piećdziesiąt złotych można było nabyć Pana rysunki.
Muszę przyznać, że bardzo mnie to zdenerwowało. Nie były to moje prace. Nie były nawet do moich prac podobne. Jeszcze ta cena. 100 złotych. Policja i prokuratura muszą ostro zabrać się za tą sprawę. Na razie niewiele dzieje się w tym temacie. Nie mam nic przeciwko fanartom (twórczość artystyczna bazująca na dziełach innych autorów), nawet mnie ona bawi, ale by sprzedawać takie rysunki jako Rosińskiego, jeszcze za takie małe pieniądze to jest to niedopuszczalne. Chciałbym by tych ludzi przykładnie ukarać.
Zmieńmy nieco temat. Pana prace są bardzo różnorodne. Czym tak naprawdę charakteryzuje się styl Grzegorza Rosińskiego?
Nie miałem i myślę, że nie mam swojego stylu. Nie chciałem mieć. Uważam, że byłbym wtedy na straconej pozycji. Twórca, który ma swój wypracowany styl, jest często podziwiany, wielbiony, ale nie rozwija się właściwie. Często zamyka się w swojej bańce,z której bardzo ciężko się wydostać. Próbowałem wszelkich możliwych styli. Nigdy nie interesowało mnie co będzie na rysunku. Zawsze chciałem wniknąć głębiej, pokazać coś więcej. Patrząc na przedmiot, nie jego wygląd mnie interesuje. Zastanawiam się jak on jest zbudowany do czego służy, z czego się składa….
Wystawa „Grzegorz Rosiński w ilustracjach” w łódzkim Centrum Komiksu i Narracji Interaktywnej EC1 nie jest Pana pierwszą wystawą retrospektywną. Czym różni się łódzka wystawa od tych wcześniejszych?
Za mną już wiele wystaw retrospektywnych, we Francji, Belgii, Polsce, Słowenii. Ta różni się od innych tym, że po raz pierw szy możemy zobaczyć całkowity przekrój mojej twórczości. Jest tego bardzo, bardzo dużo. Są tacy którzy powiedzą, że jest tu strasznie napaćkane. Oprócz większych form są i małe rysunki, które nigdy na wystawach nie były pokazywane. Podczas otwarcia moi koledzy, którzy przyjechali z zagranicy Vignaux, Recht zrobili wielkie oczy, gdy okazało się, że Rosiński potrafi coś więcej aniżeli rysowanie Thorgala. We Francji, jest niezwykle ciężko pozbyć się łatki, gdy już taka do człowieka przylgnie. Wiele osób myśli tam, że Rosiński to tylko Thorgal, a tymczasem chwytałem się niemal wszystkiego.
Ilustrowałem książki, tworzyłem okładki płyt gramofonowych, malowałem kartki pocztowe. Zawsze interesowałem się militariami. Zacząłem rysować ilustracje wojenne, tworzyć kartki pocztowe z motywami wojennymi. Wszyscy mówili Rosiński tylko w takich tematach się sprawdzi. Gdy współtworzyłem atlasy zwierząt, wszyscy mówili, tylko zwierzęta rysować potrafi. Dostałem łatkę, że jestem specjalistą z zoologii. Zawsze unikałem tego by być szufladkowany, dlatego tworzyłem często nie pod swoim nazwiskiem, nie podpisywałem się pod swoimi pracami. Myślę, że ta wystawa jest dowodem na to, że Rosiński to nie tylko Thorgal czy Żbik.




