Tajemnice szczecińskich ulic
Pańszczyźniani, fundatorka klasztoru i wieś złodziei Księżyca
Tajemnice szczecińskich ulic
Pańszczyźniani, fundatorka klasztoru i wieś złodziei Księżyca
Wiele ze szczecińskich ulic nosi imiona lokalnych patriotów, ludzi ważnych dla miasta, bohaterów, poetów, pisarzy, malarzy, polityków, władców, wodzów, artystów. Są też nazwy przyrodnicze, geograficzne, krajobrazowe. Ale są też i takie, które budzą zdziwienie, rozbawienie, ale i ciekawość. Czy znamy bohaterów niektórych naszych ulic? Co oznaczają nazwy wielu z nich? Co miesiąc staramy się je rozszyfrować. Oto kolejne z nich.
Ulica Żeńców
Położona na Gumieńcach, w pobliżu ulic o nazwach o zbliżonej tematyce, czyli Oraczy, Żytniej, Chlebowej, Dożynkowej i Łanowej. Można więc stwierdzić, że patronami ulicy Żeńców są po prostu żniwiarze. Ale w grę wchodzi chyba inna interpretacja – „Żeńców”, czyli najbardziej znany utwór literacki Szymona Szymonowica ze zbioru „Sielanki”, który ukazał się w 1614 roku. Choć uznawany jest za antysielankę lub sielankę niekonwencjonalną. „Żeńcy”, to jedno z przekleństw uczniów, którzy nie przepadali za lekcjami języka polskiego i literatury. Dzieło Szymonowica pokazuje realistyczny obraz życia chłopów na wsi w XVI wieku. Ale wczytując się w utwór ze zdumieniem można odkryć jak bardzo jest on nadal aktualny, jak wiele opisanych sytuacji można zauważyć w niektórych dzisiejszych korporacjach, firmach i zakładach pracy nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. W roli głównej występują trzy osoby: łagodna Oluchna, sprytna Pietrucha oraz okrutny Starosta nadzorujący prace na polu i nie żałujący chłopstwu – żeńcom batów. Utwór ma formę dialogu między chłopkami a ich nadzorcą. Są one jednocześnie uczestniczkami wydarzeń, ich obserwatorkami i komentatorkami m.in. ciężkiej i wyczerpującej pracy od rana do nocy (cytat: „Już południe przychodzi, a my jeszcze żniemy. Czy tego chce urzędnik, że tu pomdlejemy? Głodnemu jako żywo, syty nie wygodzi, On nad nami z maczugą pokrząkając chodzi”) ciągłemu zwiększaniu wydajności, traktowania pracownika jak maszyny oraz ostrego karania podwładnych m.in. za pomocą bata. Aż dziw, że żadne związki zawodowe albo ugrupowania lewicowe nie wzięły sobie tego utworu na sztandary.
Ulica Księżnej Anastazji
Zła wiadomość dla rusofili, którzy być może liczyli, że w tym miejscu znajdą informacje o ulicy w Szczecinie, której patronką jest najmłodsza córka cara Mikołaja II. Otóż nie. Chodzi o Anastazję Mieszkównę (ur. przed 1164, zm. po 31 maja 1240) – księżniczkę wielkopolską i księżną zachodniopomorską z dynastii Piastów. Oddajmy głos Ryszardowi Kotli – znanemu szczecińskiemu przewodnikowi turystycznemu i pasjonatowi historii miasta: „W drugiej połowie XII w. Pomorze Zachodnie najeżdżane było przez Duńczyków. Brali oni odwet za wcześniejsze najazdy Pomorzan na ziemie duńskie. Dla zapobieżenia atakom duńskim książę Pomorza Zachodniego Bogusław I, niejako pod presją, zawarł ślub z duńską księżniczką Walpurgą. Ślub nie oddalił duńskiego zagrożenia, bowiem jesienią 1170 r. król Waldemar I złupił okolice Wolina i próbował, bezskutecznie, zająć Kamień. Na początku 1177 r. zmarła Walpurga. W kilka miesięcy po jej śmierci Bogusław I udał się ze swoim synem Raciborem do Gniezna na zjazd książąt polskich. Efektem wyprawy było zawarcie małżeństwa Bogusława I z córką księcia Mieszka III Starego – Anastazją. Uroczystość zaślubin odbyła się 26 kwietnia 1177 r.” Według historyków małżeństwo to miało przypieczętować sojusz pomiędzy książętami: zachodniopomorskim i wielkopolskim. Trwało prawie dziesięć lat. 18 marca 1187 książę zmarł pozostawiając żonę z dwoma niepełnoletnimi synami – Bogusławem II i Kazimierzem II. Odtąd Anastazja pełniła rządy opiekuńcze aż do 1208. Po śmierci synów 7 lipca 1224 roku, za zgodą synowych, ufundowała żeński klasztor norbertanek w Trzebiatowie. Księżna bogato go uposażyła wykorzystując na ten cel część swojej oprawy wiennej, (zawartej w testamencie, czy innym akcie prawnym, finansowego i majątkowego zabezpieczenia dla żony po zmarłym mężu) na którą składał się m.in. gród Trzebiatów oraz dwadzieścia siedem wsi. Anastazja przeniosła się do klasztoru, ale nie złożyła ślubów zakonnych. Zmarła po 31 maja 1240 roku i została w tej świątyni pochowana.
Ulica Zapiecek
W zasadzie można spotkać trzy najpopularniejsze interpretacje tej nazwy. Pierwsza – to miejsce będące bezpiecznym schronieniem, druga – miejsce za piecem lub na piecu w dawnej wiejskiej chacie, które zimą wykorzystywane do spania oraz trzecia - nazwa wsi, z której pochodzą bliźniacy w książce Kornela Makuszyńskiego „O dwóch takich, co ukradli księżyc”. Na jej kanwie powstał film pod tym samym tytułem. Role bliźniaków zagrali w nim Lech Kaczyński i Jarosław Kaczyński. Pierwsza interpretacja „zapiecka” nie budzi żadnych wątpliwości. Druga – niektórzy, a zwłaszcza dzisiejsza młodzież może mieć pewien kłopot ze zrozumieniem co to znaczy spać na piecu. Ale pójdźmy na łatwiznę – jak nie wiedzą o co chodzi, to niech sobie obejrzą np. „Konopielkę” lub „Samych swoich”, gdzie znajdą sceny dotyczącą spania na piecu lub za piecem. Natomiast trzecią interpretację warto przytoczyć gwoli ścisłości. Wymaga ona pewnego streszczenia powieści Makuszyńskiego. Otóż we wsi Zapiecek na świat przychodzą bliźniacy – Jacek i Placek. Okazują się niesamowicie żarłoczni, okrutni i leniwi. Wiadomo, że nic dobrego z nich nie wyrośnie. Ponieważ nie chcą pracować – teraz ani w przyszłości – postanawiają ukraść złoty księżyc i go sprzedać. Na drogę wykradają matce ostatni bochenek chleba (który później zamienia się w kamień). Wkrótce wpadają w ręce złoczyńców. Gdy wyprawiają się do Złotego Miasta, poznają pozorną wartość wszystkich skarbów. Odmienieni wracają do Zapiecka i pragną pomagać rodzicom w pracy (za Wikipedią). Historia bardzo życiowa, choć z wyjątkiem zakończenia, zazwyczaj zupełnie odmiennego niż u Makuszyńskiego. Przykładami można sypać jak z rękawa. Zwłaszcza czytając akta sądowe.




