Tajemnice szczecińskich ulic

Tragiczny komediopisarz, wódz Sokolstwa i dyplomatyczny gnębiciel Krzyżaków

Wiele ze szczecińskich ulic nosi imiona lokalnych patriotów, ludzi ważnych dla miasta, bohaterów, poetów, pisarzy, malarzy, polityków, władców, wodzów, artystów. Są też nazwy przyrodnicze, geograficzne, krajobrazowe. Ale są też i takie, które budzą zdziwienie, rozbawienie, ale i ciekawość. Czy znamy bohaterów niektórych naszych ulic? Co oznaczają nazwy wielu z nich? Co miesiąc staramy się je rozszyfrować. Oto kolejne z nich.

Ulica Michała Bałuckiego

Przez jednych uważany za najlepszego komediopisarza po Fredrze, przez innych za twórcę dzieł drugorzędnych, mieszczańskich, anachronicznych komedyjek. Nie zmienia to faktu, że kilka z jego utworów jest do dziś bardzo popularnych jak np. „Dom otwarty”, „Grube ryby”, czy „Klub kawalerów” i dosyć często pojawiają się one w repertuarach teatrów. Michał Bałucki - dramatopisarz, prozaik, poeta, publicysta i krytyk teatralny, Napisał m.in. 25 powieści. Ale do historii polskiej literatury przeszedł przede wszystkim jako komediopisarz – stworzył ich aż 19. Choć wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy Bałucki jest także twórcą jednego z największych polskich przebojów muzyki popularnej, masowej, towarzyskiej i biesiadnej, czyli piosenki „Góralu, czy Ci nie żal…” (już nie tak popularna, jak przed laty, a i wtedy większość wykonujących ją, zazwyczaj „pod wpływem”, potrafiła zaśpiewać tylko dwa wersy refrenu). Główna aktywność twórcza Bałuckiego przypadła na koniec romantyzmu i początek pozytywizmu. Ale według niektórych znawców literatury polskiej nigdy nie dorównał Tetmajerowi, Zapolskiej, Przybyszewskiemu czy Wyspiańskiemu, którego „Wesele”, według niektórych opinii, położyło kres twórczości Bałuckiego. Bo po okresie sporej popularności, zaczęła ona pod koniec XIX wieku, być przedmiotem ostrych ataków niektórych krytyków spod znaku Młodej Polski. Jego sztuka „Dom otwarty” stała się podstawą pierwszym odcinka sławnego serialu Andrzeja Wajdy „Z biegiem lat, z biegiem dni”. Wystąpili w nim m.in. Jerzy Stuhr, Anna Polony i Jerzy Bińczycki. Postać samego Bałuckiego pojawia się w trzecim i czwartym odcinku w którym przedstawiono m.in. jego frustracje oraz rozczarowanie współczesnym światem, które doprowadziły go do samobójczej śmierci na krakowskich Błoniach 17 października 1901 roku. Następnego dnia jedna z krakowskich gazet pisała: „Dziś w nocy otrzymaliśmy wiadomość, że znany komediopisarz Michał Bałucki popełnił późnym wieczorem, między godziną 9 a 10 samobójstwo na Błoniach, niedaleko Parku Dr. Jordana. (…) Urzędnik sądowy, p. Bronisław Stankiewicz, powracając pieszo z Woli Justowskiej przez Błonia, zobaczył nagle światło i odgłos trzech strzałów. Popatrzył – dostrzegł koło ławki przy moście, u wejścia do parku, leżącego na ziemi człowieka, niedającego znaku życia. Rysów twarzy nie rozpoznał. Obok ciała leżał rewolwer”.

Ulica Teofila Starzyńskiego

Położona tuż przy Komendzie Wojewódzkiej Policji. I jej patronem nie jest, jak wielu sądzi, Stefan Starzyński – prezydent Warszawy i bohaterski przywódca obrony stolicy we wrześniu 1939 roku , ale Teofil Starzyński. Był on jednym z najważniejszych działaczy Polonii Amerykańskiej i Sokolstwa Polskiego w USA (oddziału Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” – organizacji sportowych tworzonych w XIX wieku m.in. w Polsce pod rozbiorami, których celem było podnoszenie sprawności fizycznej oraz budowania świadomości narodowej). Starzyński urodził się w 1878 roku w Wielkopolsce, znajdującej się wtedy w zaborze pruskim. Kilka lat później jego rodzina wyemigrowała „za chlebem” do Ameryki Północnej. Tam ukończył studia na uniwersytecie w Pittsburghu, zdobywając tytuł doktora medycyny. Był bardzo zaangażowany w działalność amerykańskiego „Sokoła” oraz zwolennikiem przygotowywania wojskowego członków towarzystwa. Przeszkoleni sokoli stali się w trakcie I wojny światowej głównym elementem polonijnych ochotniczych oddziałów w Armii Polskiej we Francji. Trafiło do niej w ten sposób ok. 20 tysięcy rekrutów. Natomiast sam Starzyński brał udział w wojnach polsko-ukraińskiej i polsko-bolszewickiej jako lekarz wojskowy. Po powrocie do Pittsburgha został pierwszym prezesem Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce (SWAP) a w 1924 roku wrócił na stanowisko prezesa Sokolstwa Polskiego w Ameryce. W trakcie II wojny światowej w maju 1944 roku, z inicjatywy środowisk polonijnych, utworzono Kongres Polonii Amerykańskiej, a Starzyński został jego wiceprezesem. Zmarł w czerwcu 1952 roku. Jego ostatnią wolą było, aby pieniądze na zakup kwiatów na pogrzeb przeznaczono na stypendium jego imienia dla zdolnego, ale biednego Sokoła.

Ulica Pawła Włodkowica

Znakomity prawnik m.in. współtwórca polskiej szkoły prawa międzynarodowego, pisarz polityczny, duchowny, profesor i rektor Uniwersytetu Krakowskiego, ale i sprawny oraz skuteczny dyplomata, który mocno dał się we znaki Rycerzom Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, czyli po prostu Krzyżakom. Krytykował ich za nieuzasadnione konflikty i siłowe szerzenie chrześcijaństwa, był orędownikiem doktryny o sprawiedliwej wojnie, która zakładała, że walka zbrojna może być usprawiedliwiona tylko pod określonymi warunkami, czego Krzyżacy bardzo rzadko przestrzegali. W 1414 roku w trakcie soboru w Konstancji przedstawiając konflikt polsko-krzyżacki m.in. podważał rację istnienia państwa krzyżackiego nad Bałtykiem oraz występował w obronie Polski przeciw oszczerstwom wysuwanym przez braci zakonnych. Co prawda po soborze Pomorze Gdańskie oraz ziemie michałowska i chełmińska pozostały w rękach Krzyżaków, ale to jednak Polska odniosła wtedy niemały sukces propagandowy i moralny. Bo sprawa naszego sporu z zakonnymi rycerzami była jednym z głównych tematów jakim wtedy żyła Europa. Włodkowic był głosicielem idei tolerancji wobec innowierców. Idealnie pasują do aktualnej sytuacji międzynarodowej także inne jego poglądy, w których głosił, że „(…) prawo przemawia przeciw napadającym na tych, którzy chcą żyć w spokoju”.

 

Prestiż  
Wrzesień 2025