„Wartość sentymentalna”

reżyseria: Joachim Trier

scenariusz: Joachim Trier, Eskil Vogt

 

Dla mnie to jeden z najuważniejszych filmów w dotychczasowych kinematograficznych doświadczeniach. Sposób w jaki Joachim Trier opowiada o najważniejszych dla każdego emocjach nie tylko mnie zauroczył, ale pozwolił na świadome przeżywanie i wnikliwa refleksję. Po projekcji na Festiwalu w Cannes, gdzie film zdobył Grand Prix, publiczność zgotowała 19 minutową owację. To trzeci wynik w historii festiwalu. Ciekawe jak będzie w na gali Oscarowej (16 marca 2026). Film jest nominowany aż w 9 kategoriach.

Film reżysersko-scenopisarskiego duetu Joachim Trier & Eskil Vogt pozwala wyzwolić skrajne (i skryte) emocje oraz dostrzec nieprzepracowane złogi złych uczuć. Przy czym jego twórcy nie potrzebowali do tego arsenału, morza krwi czy trupów. W ich filmie nie ma też pościgów, strzelaniny czy mordobicia. Nie zobaczymy węży, pająków, czarów, potworów, ani nawet masakry zombie. Trier i Vogt ze stomatologiczną precyzją i wyważoną subtelnością medycznego gestu wwiercają się w emocje widzów portretując codzienność. Znaleźli ujście najwrażliwszego z ludzkich kanałów (sic!) i próbują go oczyścić aż do całkowitego usunięcia miazgi, czyli metaforycznie ujętego zła. Zdejmowanie kolejnych warstw zgnilizny odbywa się w niezauważony sposób – scena po scenie, sekwencja po sekwencji, rozmowa po rozmowie. Coraz głębiej, intensywniej, bez nerwowych ruchów, bez niekontrolowanego szarpnięcia czy niezdecydowania. Pełne wyczyszczenie kanałów jest tożsame z katharsis.

Dwie siostry Nora i Agnes Borg żegnają zmarłą matkę. Na stypie pojawia się niewidziany od dwudziestu lat ojciec – Gustav, uznany, lecz nieco zapomniany reżyser filmowy. Proponuje Norze, aktorce – gwieździe stołecznego teatru, grającej także w popularnym serialu, główną rolę w najnowszym filmie. Zapewnia córkę, że napisał go specjalnie z myślą o niej. Ta odmawia, więc Borg zatrudnia hollywoodzką gwiazdę. Powrót Gustava do Oslo komplikuje życie całej trójki… I choć fabuła „Wartości sentymentalnej” wydaje się zaskakująco banalna, to wypełniona jest gęstą atmosferą i brawurowo sportretowanymi emocjami.

Snując tę rodzinną sagę Joachim Trier tworzy kilka równoległych traktatów. To rzecz o miłości, domu, samotności, odpowiedzialności, przeszłości, moralności i sztuce. To wreszcie niemiłosiernie ważny film o sile rodzinnych więzi. Julie w „Najgorszym człowieku na świecie”, poprzednim dziele Triera, potrzebowała akceptacji ojca, chciała mu się dać dostrzec (nawet dosłownie), zaś Agnes w „Wartości sentymentalnej” chce swojemu zniknąć z oczu. Pierwsza próbuje bronić się dystansem, druga pragnie go wytworzyć (także względem siebie). Rezyser tym filmowym dyptykiem pokazuje czym jest dojrzałość – w pierwszym obrazie pyta „kim chcę być”, a w drugim zastanawia się co zrobić z tym, kim już się stało. Zatem „Wartość sentymentalna” to ntrygująca konfrontacja lęku przed dorosłością i odpowiedzialnością kontra niemożliwością ucieczki przed już podjętym życiowym zobowiązaniem. W jednej ze scen Nora pyta siostrę, dlaczego jej wyszło (mąż, dzieci), a Ona spierdoliła… To jednak nie pytanie o to czy można to jeszcze naprawić, ale o to czym owo „szczęście rodzinne” tak naprawdę jest, albo powinno być. „Wartość sentymentalna” to jeszcze traktat o szczęściu. Znów muszę przywołać „Najgorszego człowieka na świecie”, w którym Trier zaskoczył definicją szczęścia, nie upatrując go w życiowych fajerwerkach, a wręcz przeciwnie. Pokazał, że szczęście to cud subtelności i wyważonych oczekiwań. To jedynie (lub aż) zgoda na to co przynoszą Mojry oraz przede wszystkim akceptacja samego siebie. Tym razem temat zgłębia intensywniej i pewniej. Nie bez powodu matka sióstr była terapeutką. Każdy z bohaterów filmu inaczej rozumie to pojęcie. Dla każdego bycie szczęśliwym ma nie tylko inny wymiar, ale także… cel. Losy i decyzje bohaterów filmu to wręcz laboratoryjne badanie tego pożądanego stanu emocjonalnego.

Brak wizualnych fajerwerków wynagradza precyzyjne i skupione aktorstwo. Wszystkie kreacje są wyraziste i pełnowymiarowe. Trier poprowadził swoich aktorów mistrzowsko, tworząc oryginalne charaktery, a przy ich pomocy niepowtarzalną atmosferę. Skupia się na twarzach swoich bohaterów, na których najwyraźniej i najintensywniej rysują się emocje. Każdy grymas, każde drgnięcie, każde spojrzenie i gest mają tu znaczenie. Czwórka głównych postaci Rachel, Agnes, Gustav oraz Nora to brawurowe aktorskie portrety.

Ach! Jeszcze muzyka. Ta oryginalna, czyli kompozycje polki Hani Rani, wydaje się melodią do symfonii uczuć bohaterów. To smutne kawałki… Wystarczy posłuchać tytułowego utworu, by poprzez atmosferę kompozycji zrozumieć o co w „Wartości sentymentalnej” chodzi. Esencjonalną muzykę Rani dopełniają jeszcze kultowe piosenki z repertuaru m.in. The Faces, Roxy Music, Terry’ego Callier’a czy Patricka Watson’a.

 

Prestiż  
Kwiecień 2026