Wybrali i się zaczęło
Nowa szczecińska wojna wybuchła w piątek
trzynastego marca o godzinie 13 (i jak tu nie wierzyć w przesądy). W tym dniu zostały zaprezentowane
wyniki międzynarodowego konkursu na opracowanie koncepcji urbanistyczno-architektonicznej nowej
siedziby teatru. Wszystko w trakcie specjalnej uroczystości w Bałtyckim Porcie Kultury, czyli
Cielętniku na Łasztowni. Pojawiły się tłumy chętnych, którzy chcieli osobiście i na własne oczy
zobaczyć zwycięski projekt przyszłej nowej wizytówki Szczecina. I widać było, że wybór dokonany
przez sąd konkursowy wielu zaskoczył i to niezbyt przyjemnie. Pierwszą nagrodę i 300 tysięcy złotych
oraz zaproszenie do podpisania umowy na przygotowanie dokumentacji projektowo-kosztorysowej i
sprawowanie nadzoru autorskiego otrzymała warszawska pracownia architektoniczna SAAW.
„Nagrodę
przyznano za wysokie walory urbanistyczno-architektoniczne pracy przejawiające się w udanym rozbiciu
programu funkcjonalnego na dwa niezależne budynki oraz wprowadzenie do przestrzeni przez nie
wykreowanej terenów zielonych o wysokich, miastotwórczych walorach. Tereny te stanowić mogą pożądane
uzupełnienie programu teatru o zewnętrzne, ogólnodostępne miejsca spotkania widzów z aktorami w
ramach interaktywnych działań prospołecznych. (…) Zaprojektowany z naturalnych materiałów Teatr
Współczesny jest budynkiem dostępnym i otwartym pomimo jego pozornej zewnętrznej surowości. Budynek
zorientowany został właściwie względem nabrzeża, zgodnie z jego logiką uwzględniającą przyszły most
Kłodny a wątek kadrowania elewacji jest adekwatny do funkcji teatralnej” – stwierdzili w
uzasadnieniu swojej decyzji członkowie sądu konkursowego.
Zadowolenia z wybranego
projektu nie krył dyrektor Teatru Współczesnego. – Jestem tak dumny. To jest rewelacyjne, to jest
ludzkie, to jest wspaniałe – mówił podekscytowany Mirosław Gawęda, który był także jednym z członków
sądu konkursowego.
Emocjom nie uległ prezydent Szczecina. – Nowa siedziba Teatru
Współczesnego jest dla nas projektem szczególnym. Łasztownia zmienia się dziś bardzo dynamicznie i
staje się nowym frontem miasta nad wodą. Potrzebuje zatem architektury odważnej, ale też mądrej i
wrażliwej na kontekst miejsca. Zwycięska koncepcja pokazuje, że można połączyć te elementy –
stworzyć budynek, który będzie nowoczesny, otwarty na mieszkańców i jednocześnie będący symbolem
rozwijającego się Szczecina – uznał Piotr Krzystek.
W jaki sposób wybrano
zwycięski projekt? Okazuje się, że nie od razu przykuł on uwagę jury, nie wybrano go „z marszu”. –
Pierwszego dnia byliśmy, nie chcę powiedzieć załamani, tylko… Było nam trochę smutno. Nie
znaleźliśmy czegoś takiego, co by nas przekonało za pierwszym razem. Ale mieliśmy szczęście.
Zadecydowało kolejne przyjrzenia. Bo zawsze robi się kolejną rundę wokół prac i kolejną i dyskutuje.
W wyniku tych dyskusji formułuje się też pewną hierarchię wartości. Co jest bardzo ważne, a co jest
nieważne. Kolejny raz wracamy do projektów i okazuje się, że jest taki, który ma to, o czym wszyscy
rozmawialiśmy. Cieszę, że ten projekt został wybrany w wyniku konsensusu, wszyscy członkowie jury są
zadowoleni, nie było żadnych sporów – zapewnia Piotr Śmierzewski, sędzia referent, sędzia konkursowy
Stowarzyszenia Architektów Polskich - SARP O/Szczecin
A jak na wybór zareagował
zespół Teatru Współczesnego? Bardzo dobrze. Taki żart się pojawił, że jednak ta czerń jest bardzo
typowym kolorem dla teatru, zwłaszcza dla Współczesnego. Anna Augustynowicz, która była przecież
przez wiele lat jego dyrektorką, bardzo często pracowała w bardzo stonowanych scenografiach. Czarny
wręcz właściwie dominował na tej scenie. Można więc to czytać też jako taki swoisty hołd dla Pani
Dyrektor. Ten projekt jest naprawdę godny, przywraca Teatrowi Współczesnemu należne mu miejsce na
mapie Szczecina. To jest budynek nowoczesny, funkcjonalny i przede wszystkim, bardzo wyważony. Nie
ma w sobie takiej pychy teatrów np. dziewiętnastowiecznych, nie ma w sobie tępoty takich
technoteatrów. Jednocześnie igra z miastem i igra z możliwością stworzenia jakiegoś zielonego
miejsca dla ludzi, zarówno na parterze pomiędzy budynkami, jak i na dachach. Staje się miejscem
przyjaznym. Te budynki ze sobą dialogują. Każda strona tego teatru jest otwarta na ludzi. To jest,
wydaje mi się, nie do przecenienia - powiedział Michał Buszewicz, dyrektor artystyczny Teatru
Współczesnego.
Zwycięski projekt i argumentacja członków sądu konkursowego jednak
nie wszystkich przekonały. Jeszcze w dniu ogłoszenia wyników konkursu media społecznościowe
„zapłonęły” opiniami zarówno fachowców, jak i zwykłych szczecinian.
Dla semantyki
odbioru ważne jest pierwsze wrażenie. I jest nim gigantyczny sarkofag. Może krematorium? Z
perspektywy dzisiejszego rozstrzygnięcia można żałować, że pierwszego miejsca nie zdobyła praca z
drugiego miejsca, która kojarzyła się z trumną. Mielibyśmy podobną rodzinę znaczeń na Łasztowni. (…)
Oczekiwałem raczej projektu z maksymalnie otwartą architekturą, przenikającą się z zewnętrzną
przestrzenią społeczną, również pod względem funkcjonalnym, a nie mocnych brył sugerujących
zamknięcie „sacrum sztuki” w monumentalnym mauzoleum, aby nie rzec – w grobowcu – stwierdził na Fb
Lech Karwowski, były dyrektor Muzeum Narodowego w Szczecinie.
Szkoda, że nie było
dwuetapowości tego projektu. Pomiędzy ekspertami powinien być głos ludzi ze Szczecina. Wybrać do
drugiego etapu i dać możliwość wypowiedzenia się. Wiadomo, że mieszkańcy mogą mieć inne gusta, niż
jury konkursu. A ciekawy to etap mógł być, usłyszeć głos ludzi, którzy mogli przyjść, obejrzeć
projekty i zobaczyć w sieci - zaznaczył Andrzej Łazowski, znany szczeciński fotografik.
Ale to był dopiero przedsmak tego, co zaczęło się dziać później. Jak przed laty obrazowo
stwierdził jeden z posłów „otworzyła się puszka z Pandorą”. Opinie, przede wszystkim negatywne i
szydercze, zalały internet. Najłagodniejsze wskazywały, że zwycięski projekt przypomina m.in.
mauzoleum Lenina, budynek elektrowni w Czarnobylu, remizę strażacką z wieżą do suszenia węży, zakład
karny, ale bez krat, bunkier, kościół, klasztor, centrum handlowe, toporny budynek stworzony przez
drwala, obiekt tak pasujący do otoczenia jak pięść do nosa itp. Zwolennicy zachwycali się projektem:
„mądry, znakomity, idealnie skomponowany, pierwsze skojarzenie – Bauhaus, Adolf Thesmacher (jeden z
najważniejszych architektów dawnego Szczecina, autor m.in. kościołów Św. Rodziny przy ul. Królowej
Korony Polskiej i św. Andrzeja Boboli oraz willi i kamienic modernistycznych – przyp. aut.) byłby
dumny, świetnie wpisuje się w najlepszą architekturę miasta, stylistycznie nawiązuje do sławnej
świetlicy w byłej Stoczni Szczecińskiej, w bardzo fajny sposób zastosowali takie same spiralne
schody jak w Filharmonii”.