Serce z żeliwa, dusza z bajki

To Twoja pierwsza książka dla dzieci. Skąd pomysł, by za jej pośrednictwem dać głos… pompie?
Rzeczywiście, „Pani Pompa ratuje przedszkole” to moja pierwsza książka dla najmłodszych. Co więcej, zarzekałam się, że nigdy nie napiszę niczego dla dzieci. Jak widać, nigdy nie mów nigdy (śmiech). A pomysł na bajkę? Kilka lat temu, Tomek Wieczorek, szczeciński przewodnik turystyczny, nadał jednej z pomp moje imię (na drugie). To było dla mnie tak bardzo wzruszające, że postanowiłam w jakiejś powieści historycznej dla dorosłych (oczywiście!) nawiązać do tematu pomp. Myślałam o tym i myślałam, i jakoś nie potrafiłam ich nigdzie wpleść. Zimą zeszłego roku wraz z grupą pisarek i pisarzy czytaliśmy dzieciom „Lokomotywę” Juliana Tuwima i „Byczka Fernando” Munro Leafa z podziałem na role. I wtedy dotarło do mnie, że Pani Pompa będzie idealną bohaterką wierszowanej bajki. Napisałam słowa, Wydawnictwo Draka postanowiło je wydać, a zilustrowanie powierzyło Hannie Lepieszkiewicz-Woś.
Czego dokładnie dokonuje bohaterka, że chcemy jej kibicować?
Główny wątek opowiada o sympatycznej Pani Pompie, która przychodzi z pomocą strażakowi, ratującemu przed ogniem przedszkole. Jednak historia porusza kilka innych, ważnych tematów: wdzięczność, przyjaźń, zaangażowanie i dbałość o środowisko. Bajka niesie dużo ciepła i dobra, i choć jest krótka, wierzę, że w pamięci zostaje na długo.




