Serce z żeliwa, dusza z bajki

Co by było, gdyby zwykła, trochę zapomniana uliczna pompa nagle przemówiła – i to w dodatku z wielkim sercem do pomagania? Sylwia Trojanowska udowadnia, że wyobraźnia nie ma granic. W swojej pierwszej książce dla najmłodszych (premiera jeszcze w kwietniu) zamienia zabytkowy element miejskiego krajobrazu w pełnokrwistą bohaterkę. „Pani Pompa ratuje przedszkole”, wydana przez Wydawnictwo Draka i zilustrowana przez Hannę Lepieszkiewicz-Woś, to nie tylko opowieść o akcji ratunkowej, ale też ciepła historia o przyjaźni, wdzięczności i trosce o świat wokół nas.

To Twoja pierwsza książka dla dzieci. Skąd pomysł, by za jej pośrednictwem dać głos… pompie?

Rzeczywiście, „Pani Pompa ratuje przedszkole” to moja pierwsza książka dla najmłodszych. Co więcej, zarzekałam się, że nigdy nie napiszę niczego dla dzieci. Jak widać, nigdy nie mów nigdy (śmiech). A pomysł na bajkę? Kilka lat temu, Tomek Wieczorek, szczeciński przewodnik turystyczny, nadał jednej z pomp moje imię (na drugie). To było dla mnie tak bardzo wzruszające, że postanowiłam w jakiejś powieści historycznej dla dorosłych (oczywiście!) nawiązać do tematu pomp. Myślałam o tym i myślałam, i jakoś nie potrafiłam ich nigdzie wpleść. Zimą zeszłego roku wraz z grupą pisarek i pisarzy czytaliśmy dzieciom „Lokomotywę” Juliana Tuwima i „Byczka Fernando” Munro Leafa z podziałem na role. I wtedy dotarło do mnie, że Pani Pompa będzie idealną bohaterką wierszowanej bajki. Napisałam słowa, Wydawnictwo Draka postanowiło je wydać, a zilustrowanie powierzyło Hannie Lepieszkiewicz-Woś.

Czego dokładnie dokonuje bohaterka, że chcemy jej kibicować?

Główny wątek opowiada o sympatycznej Pani Pompie, która przychodzi z pomocą strażakowi, ratującemu przed ogniem przedszkole. Jednak historia porusza kilka innych, ważnych tematów: wdzięczność, przyjaźń, zaangażowanie i dbałość o środowisko. Bajka niesie dużo ciepła i dobra, i choć jest krótka, wierzę, że w pamięci zostaje na długo.

Warto podkreślić, że Pani Pompa jest ze Szczecina. Co w naszych lokalnych pompach jest fascynującego, że stały się literackimi postaciami?

Nasze szczecińskie Panie Pompy określiłabym jako zjawiskowe. Po pierwsze wyglądają niesamowicie: są wysokie na ok. 3 metry, ważą do 400 kilogramów, a ich odlewy (lubię je nazywać sukienkami) należą do wyjątkowo pięknych, pełnych zdobień i detali. Do tego Panie Pompy „widziały” tak wiele! Przecież one mieszkają w Szczecinie dłużej, niż najstarszy jego mieszkaniec! Powinniśmy o nie dbać w szczególny sposób, a przede wszystkim zauważać. A mnie się zdaje, że mijamy je bezrefleksyjnie, nie dostrzegamy ich piękna i tego, co wnoszą w tkankę miejską. One powinny być atrakcją turystyczną, obiektami, z którymi chcą się fotografować podróżni. Wierzę, że tak się stanie. W Paniach Pompach fascynująca jest także legenda, głosząca, że ukłon w jej stronę zapewnia dobry sen. Proponuję spróbować, to na pewno nie zaszkodzi.

A którą z nich szczególnie lubisz?

To pompa Dana Sylwia, znajdująca się u zbiegu ulicy Odzieżowej, przy której się wychowałam i alei Wyzwolenia. Swoje dzieciństwo, młodość i część dorosłego życia przechodziłam obok niej, ale nie zauważałam jej piękna. Od kilku lat patrzę na nią z zachwytem, a teraz, kiedy powstała bajka, także z uśmiechem i wdzięcznością.

Prestiż  
Kwiecień 2026