Ulica generała Józefa Chłopickiego
Dla wielu to podręcznikowy wręcz przykład prawdziwego żołnierza z krwi i kości. Walczył w wielu bitwach na różnych frontach – od Półwyspu Iberyjskiego po Moskwę, był kilkukrotnie ranny. Według niektórych historyków, to jednak on miał przyczynić się do zaprzepaszczenia szans na zwycięstwo Powstania Listopadowego 1830 roku. Generał dywizji Józef Chłopicki – żołnierz m.in. insurekcji kościuszkowskiej i Legionów Dąbrowskiego, jeden z najzdolniejszych polskich oficerów służących w szeregach armii cesarza Napoleona Bonaparte. Jego nazwisko, jako jednego tylko z siedmiu Polaków (obok m.in. księcia Józefa Poniatowskiego i gen. Jana Henryka Dąbrowskiego), widnieje na Łuku Triumfalnym w Paryżu. Niestety figuruje na nim jako Klopicky. Po upadku Napoleona w 1815 roku Chłopicki wstąpił do Wojska Polskiego formowanego pod patronatem cara Rosji Aleksandra I. Uznał, że to może być droga do odrodzenia Polski. Ale szybko skonfliktował się z bratem cara – Wielkim Księciem Konstantym – naczelnym wodzem armii Królestwa Polskiego. Według jednego z historyków poszło o…defiladowe maszerowanie. Konstanty zarzucił Chłopickiemu, że nie potrafi tego robić. Na co Chłopicki miał mu odpowiedzieć: „Możliwe Wasza Wysokość, a jednak tym krokiem przeszedłem z Madrytu do Moskwy”. Publiczny spór zjednał mu przychylność społeczeństwa i przysporzył popularności. Załagodził go dopiero car Aleksander I. W chwili wybuchu Powstania Listopadowego w nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku Chłopicki był generałem w stanie spoczynku. Ale jednocześnie pozostawał autorytetem w sprawach wojskowych. Początkowo odmówił przystąpienia do powstańców. Decyzję zmienił kilka dni potem – najpierw przyjmując zaproponowaną mu funkcję wodza naczelnego, a następnie ogłaszając się dyktatorem powstania. Nie wierzył jednak w jego powodzenie. Niektórzy historycy twierdzą, że Chłopicki, po klęskach Napoleona w Rosji, miał jej kompleks i żył w poczuciu beznadziejności walki z nią. Zarzucano mu m.in. sabotowanie działań powstańczych, opóźnienia w organizacji wojska oraz paktowanie z carem, które zakończyło się fiaskiem. W połowie stycznia 1831 roku złożył rezygnację ze stanowiska dyktatora powstania. Ale wojska nie opuścił. Walczył w kilku bitwach m.in. w tej najsłynniejszej – pod Olszynką Grochowską w której został ciężko ranny w nogi. Ostatnie lata życia spędził w Krakowie. Znany polski pisarz – Marian Brandys w swej głośnej powieści „Koniec świata szwoleżerów” napisał, że pewnego dnia Chłopicki, spacerując z hrabią Adamem Potockim pod kopcem Kościuszki, miał na widok tego pomnika rzec: „i ja mogłem mieć podobny”. Generał pojawia się także w klasyce polskiego dramatu m.in. w „Kordianie” Juliusza Słowackiego oraz „Warszawiance” i „Nocy listopadowej” Stanisława Wyspiańskiego.
Ulica Dzierzby
Cieszący się ponurą sławą siedmiogrodzki książę Vlad Palownik zwany Drakulą miał specjalizować się w nabijaniu swych wrogów na pal. Tymczasem pewien występujący w Polsce ptak słynie z tego, że swoje ofiary nabija m.in. na ostre kolce lub ciernie niektórych krzewów. Chodzi o dzierzbę. To z pozoru niewinnie wyglądający, niewielki ptak. Ale niech nas nie zmylą pozory. To drapieżnik nie znający litości. Nazywany jest jednym z najbrutalniejszych ptaków na świecie a nawet ptasim Hannibalem Lecterem. Według językoznawców dzierzba – dawniej dzierzwa lub dzirzwa – pochodzi od czasownika „drzeć”. Również łacińska nazwa rodziny tych ptaków, czyli „lanius” oznacza rzeżnika, „tego, który rozrywa na kawałki”. Nie bez powodu. Ptak ten charakteryzuje się makabrycznymi obyczajami związanymi z magazynowaniem zdobytego pożywienia. Dzierzba poluje m.in. na owady, mniejsze gady i płazy (nawet cięższe od niej samej) oraz drobne ptaki. Po zdobyciu rozrywa ofiarę, rozdziera na mniejsze kawałki. Ale jeśli mimo to części są zbyt duże i dzierzba nie potrafi ich zjeść, to znajduje takie miejsce np. ułamane gałęzie drzew, krzaki tarniny, czy inne kolczaste krzewy na które nadziewa niespożyte fragmenty zdobyczy na kolce lub ciernie – miniaturowe „pale”, przeznaczając je do konsumpcji „na później”.
Ulica Ludwika Janiszewskiego
Jeden z najwybitniejszych polskich socjologów, założycieli szczecińskiej socjologii oraz twórca socjologii morskiej. W czasie II wojny światowej, jako dziecko, był więźniem niemieckiego obozu pracy w Potulicach i robotnikiem przymusowym w Niemczech. Po wojnie ukończył studia i przez ponad 40 lat był związany ze Szczecinem. Wykładowca Wyższej Szkoły Pedagogicznej a potem współinicjator powołania Uniwersytetu Szczecińskiego oraz twórca Instytutu Socjologii US. Uznawany jest za twórcę socjologii morskiej. Już w latach 60. ubiegłego wieku rozpoczął badania dotyczące socjologii morskiej. W tym celu w 1965 roku najpierw podjął pracę jako rybak na statku rybackim, a następnie marynarz na statku transportowym. Kolejne badania prowadzone przez wiele lat pozwoliły mu na uzyskanie wielu materiałów poświęconych ludziom morza oraz ich rodzinom i zaowocowały bardzo ciekawymi opracowaniami naukowymi poświęconymi np. motywom wyboru zawodu rybaka dalekomorskiego, kulturze na statkach morskich, spędzania czasu wolnego w trakcie rejsu, stosunkowi dzieci marynarzy i rybaków do zawodu wykonywanego przez ojca, żonom marynarzy, życiu małżeńskiemu, jak ludzie morza radzili sobie z wolnym czasem na lądzie podczas postojów międzyrejsowych itp. Badał także procesy przemian po zjednoczeniu Niemiec m.in. oczekiwania i obawy związane z tym procesem, wpływ na życie gospodarcze oraz na suwerenność Polski, ożywienie ekonomiczne Pomorza Zachodniego itp. Znany socjolog polski Władysław Markiewicz pisał o Ludwiku Janiszewskim: „(…)wprowadził polską socjologię morską na „rynek” światowy”.





