„Trump. Królewski szlak” Pawła Miśkiewicza jest jednym z najbardziej imponujących wizualnie spektakli ostatnich sezonów Teatru Współczesnego w Szczecinie. Monumentalna scenografia, rewelacyjna muzyka, świetnie wykorzystane multimedia oraz znakomite role Beaty Zygarlickiej i Anny Januszewskiej tworzą przejmujące przedstawienie pozostawiające widza z gorzką diagnozą współczesności.
Nie jest jednak wolne od wad – pierwsza część chwilami grzęźnie w hermetycznym języku Elfriede Jelinek, a ponad dwugodzinna konstrukcja mogłaby być bardziej zwarta.
Miśkiewicz wraz z Joanną Bednarczyk sięgają po dwa „trumpowskie” teksty Elfriede Jelinek – Na królewskim szlaku oraz Zwycięstwo ostateczne. Nie są to dramaty w klasycznym rozumieniu – pozbawione wyraźnej fabuły i dialogów, stanowią poetycką refleksję nad współczesną polityką. Jej język jest gęsty, pełen powtórzeń, kolaży i nagłych pęknięć, pozbawionym psychologii postaci. Twórcy aranżują pojedynek pisarki z królem-potworem, czyli Donaldem Trumpem. Izolująca się od świata Jelinek przybywa pod Biały Dom i rozpoczyna internetową transmisję, w której ostro krytykuje świeżo wybranego władcę.
Choć Jelinek i Miśkiewicz czynią Trumpa głównym bohaterem swoich prac, w rzeczywistości portretują współczesne społeczeństwo, które stworzyło warunki dla narodzin podobnych przywódców. Reżyser sięga po rozpoznawalne symbole amerykańskiej kultury i kampanii MAGA, jednak opowieść bez trudu można odczytać uniwersalnie – jako historię każdego populizmu.
Zgrzyt stanowi nierówna konstrukcja wynikająca z połączenia dwóch utworów. Humor i ironia przeplatają się z długimi monologami, przez co rytm przedstawienia staje się przewidywalny. Jednocześnie sceny zbiorowe imponują rozmachem, a choreografie Anny Obszańskiej należą do najmocniejszych elementów spektaklu.
Największym atutem pozostaje warstwa wizualna. Mikołaj Małek osią scenografii uczynił monumentalny napis DRILL, a Gabinet Owalny umieszczony w przeszklonej loggii z widokiem na Odrę należy do najbardziej efektownych rozwiązań inscenizacyjnych. Muzyka Anny Zaradny buduje atmosferę równie mocno jak słowo – hipnotyczne, niepokojące brzmienia znakomicie współgrają z rytmem spektaklu. Całość dopełniają świetnie zaplanowane multimedia oraz sugestywne wizualizacje Sergiusza Wasilewskiego, stworzone przy pomocy AI.
Największą niespodzianką obsadową jest Beata Zygarlicka w roli Donalda Trumpa. Aktorka z niezwykłą precyzją odtwarza gesty, mimikę, sposób poruszania się i charakterystyczną manierę mówienia amerykańskiego polityka. Powstaje kreacja oparta przede wszystkim na znakomitym warsztacie i aktorskiej dyscyplinie. Równie wielkie wrażenie robi Anna Januszewska. Jej Jelinek jest stanowcza, surowa i hipnotyzująca, a zbliżenia kamery dodatkowo wzmacniają siłę tej kreacji. Świetnie partneruje jej Ewa Sobiech, której monolog należy do najmocniejszych momentów przedstawienia.
Dużym odkryciem okazuje się gościnnie występujący Adam Paczkowski. Najpierw tworzy wyrazistą postać wyborcy, później błyszczy jako influencer, wygłaszając manifest z wykorzystaniem efektów inspirowanych techniką lip sync. Jeszcze większym zaskoczeniem jest jego Melania Trump! Bardzo interesująco wypada również Nina Potapowicz jako Ivanka Trump. Jej bohaterka przechodzi drogę od bez-krytycznie oddanej córki do samotnej kobiety świadomej własnego uprzedmiotowienia. Szczególnie porusza wykonywana przez nią pieśń.
Miśkiewicz pozostaje wierny wymowie tekstów Jelinek. Tytułowy „królewski szlak” nie prowadzi ku wielkości, lecz ku rozpadowi – języka, demokracji, wspólnoty i odpowiedzialności. Powstało widowisko imponujące formalnie, chwilami nierówne dramaturgicznie, ale ważne. Najbardziej niepokoi jednak to, że jego największym atutem nie jest teatralna wyobraźnia, lecz rozpoznawalność świata, który pokazuje.







