Znam Rafała od wielu lat. Byłam uczestniczką prawie wszystkich ważnych wydarzeń, które zorganizował – od legendarnego Lux Torpedo, przez Galerię Wzorcową i Kinoteatr Pod Złotym Leszczem, aż po Szopenizację miasta i dzisiejsze Otwarte Pracownie. Mogę śmiało powiedzieć, że jest nie tylko moim przyjacielem, ale przede wszystkim jedną z najważniejszych osób w Szczecinie, która od lat kreuje kulturalny klimat tego miasta.
Wiosna to czas rozkwitu nie tylko przyrody, ale także idei i pomysłów. W Szczecinie pojawiły się nie tylko krokusy i magnolie, ale także nowe miejsce spotkań dla kwiatu naszej społeczności, do którego można wejść samemu, a w środku poznać niesamowitych ludzi w klimatycznym anturażu.
Warto podążać za swoimi marzeniami, słuchać siebie i nie oglądać się na innych – z takim przesłaniem skierowanym do kobiet ruszyła kampania społeczna „Odważne”. Jej autorką jest Paulina Kania, fotografka oraz właścicielka domu kreatywnego i produkcyjnego HiHello. Efektem kampanii będzie 10 odważnych i niesztampowych sesji zdjęciowych oraz wideo, zrealizowanych we współpracy z markami założonymi przez kobiety. Pierwsza z nich, której fragmenty prezentujemy, odbyła się tej wiosny na Maderze. Współautorką sesji jest współpracująca z nami szczecińska fotografka Karolina Bąk.
Był jednym z tych artystów o których nie mówi się wyłącznie przez pryzmat dorobku. Bo choć Mikołaj Obrycki – malarz, grafik i rzeźbiarz pochodzący ze Szczecina – przez ponad dwie dekady obecny był na scenie artystycznej w Polsce i za granicą, jego twórczość zawsze pozostawała głęboko osobista.
Ci, którzy oczekiwali efektu „wow”, nowej architektonicznej ikony miasta, monumentalnej budowli z rozmachem – srodze się zawiedli. Według nich projekt nowej siedziby szczecińskiego Teatru Współczesnego przypomina raczej mauzoleum Lenina lub… krematorium. Zwolennicy zwycięskiej koncepcji porównują ją do np. wyjątkowych dzieł Bauhausu i przypominają, że projekt nowej Filharmonii również na początku budził głośno i mocno wyrażaną niechęć oraz drwiny. Na razie bitewny kurz nieco opadł, stygną emocje, napięcie zelżało. Gorące wpisy w mediach społecznościowych tracą już na agresywności. Przeciwnicy i zwolennicy projektu okopali się na swoich pozycjach i czekają. Ale na pewno za 18 miesięcy, kiedy ma się pojawić jego ostateczny kształt, znowu rzucą się sobie do gardeł.
Właścicielka firmy w centrum Paryża, prowadząca warsztaty z managementu interkulturowego oraz szkołę językową. Głównie uczy języka francuskiego, ale także angielskiego. Ten opis pasujący do francuskiej dziewczyny ze stolicy dotyczy rodowitej szczecinianki – Mileny Koralczyk, która do Francji wyjechała w 2002 roku, czyli zanim Polska dołączyła do Unii Europejskiej.
Kiedy Bogusław Linda w drugich „Psach” pytał „Co Ty wiesz o zabijaniu”, nie wiedział nic o… kunach. A Beata Zygarlicka wie! I to dzięki Pinokiu. Rozmowa z nią jest gęsta, emocjonalna, pełna przemyśleń i trafnej oceny rzeczywistości. O „mózgotrzepach”, Florianie, buddyzmie, byciu niewidzialną i uwielbianą jednocześnie – opowiada w Prestiżu aktorka Teatru Współczesnego - Beata Zygarlicka.
Przed nami 33. edycja największych na Pomorzu Zachodnim targów budowlanych i wyposażenia wnętrz – Bud-Gryf & Home. Wydarzenie odbędzie się w dniach 20–22 marca w szczecińskiej Enea Arenie.
Po publikacji pierwszej odsłony naszego prestiżowego Rankingu Dzielnic w mediach społecznościowych rozgorzała dyskusja, otrzymaliśmy od Państwa wiele uwag i opinii – pozytywnych, ale też krytycznych. Za wszystkie bardzo dziękujemy. Zanim zgodnie z zapowiedzią będziemy kontynuować temat, chciałbym odnieść się do Państwa głosów. Przede wszystkim cieszy nas Państwa zaangażowanie właśnie w tym temacie, bo to znak, że ważna dla Was jest najbliższa przestrzeń, nie tylko własnego „M”, ale też wspólnej, chcę wierzyć, że także wspólnotowej okolicy. Pierwszy z „zarzutów” dotyczył nieznajomości przeze mnie pojęć z zakresu jednostek podziału administracyjnego miasta. Otóż, dość rozmyślnie użyłem określenia „dzielnica” (i nadal zamierzam używać), będąc świadomy podziału miasta na 4 dzielnice i 37 jednostek pomocniczych, czyli osiedli. Jednak dla poetyki tekstu, jego wymowy czy zrozumienia, zastosowałem uproszczenie. „Ranking dzielnic” brzmi znacznie lepiej niż „zestawienie jednostek pomocniczych Szczecina”, albo „Top 10 szczecińskich osiedli”. Prawda? Szczególnie, że to drugie bardziej kojarzy się z socmodernistycznymi blokowiskami i bardziej pasuje do takich nazw jak osiedle Słoneczne, Książąt Pomorskich niż osiedle Turzyn, Drzetowo czy Pogodno. Kolejny z Państwa głosów dotyczył niezgody na pewne oceny, określenia, skojarzenia czy analizy. Otóż, nie jest to obiektywny bedeker, a SUBIEKTYWNY reportaż i taka też próba wartościowania poszczególnych miejsc przez autora tekstu. Nie mogę mieszkać na stałe wszędzie, nie mogę znać każdego zakamarku osiedla, więc piszę na podstawie wieloletniego intensywnego doświadczenia figury flâneur, a wreszcie badania miasta zgodnie z wiedzą pozyskaną z zakresu filozofii architektury i przestrzeni w czasach akademickich. Narzędzia typu Google Maps pomagają jedynie z zakresie nazewnictwa albo innych niezbędnych danych. Doskonale wiem, że tam atmosfery tych miejsc nie widać! Wasze opinie, spostrzeżenia, sprostowania nadal będą niezwykle cenne. Zapraszamy do dyskusji.
W Pracowni Projektowania Architektury Wnętrz i Kształtowania Przestrzeni Publicznej Akademii Sztuki w Szczecinie, prowadzonej przez dr Dominikę Zawojską-Kuriatę, architektura staje się czymś więcej niż estetyką i funkcją. To narzędzie rozmowy o emocjach, kondycji psychicznej, sztuce i sposobach, w jakie współczesny człowiek doświadcza przestrzeni. Projekty tworzone przez studentki są odważne, aktualne i wrażliwe społecznie. Dotykają tematów stresu, nadmiaru bodźców, potrzeby regeneracji, ale też czerpią z historii sztuki, popkultury i świata beauty. Pokazują, że młoda architektura wnętrz potrafi być jednocześnie refleksyjna, zmysłowa i innowacyjna.