Do Europy wjechała po raz pierwszy i w swej pierwszej generacji w 1977 roku, prosto na prestiżową wystawę motoryzacyjną we Frankfurcie. Przyjechała prosto z japońskiej fabryki, na własnych kołach pokonując tysiące kilometrów. Na kontynencie została do dziś, a ostatnia – szósta - generacja Mazdy 323 przestała być produkowana w 2003 roku.
Podczas jednego z pobytów w Berlinie, spacerując po mieście, co jakiś czas mijałam intrygujące budynki, które za każdym razem przyciągały moją uwagę. Ściany lekko się przechylały, balkony falowały, a dachy zdawały się żyć własnym rytmem. Zaintrygowana, z pomocą Internetu, odkryłam, że te nieco krzywe, odrobinę bajkowe realizacje to dzieło Hinricha Ballera – berlińskiego architekta, który urodził się w Stargardzie.
Twórczość Eli Olszewskiej trudno zamknąć w klasycznych definicjach mody. To świat na pograniczu kostiumu scenicznego, rzeźby i malarstwa, w którym tkanina staje się narzędziem budowania emocji i wizualnych historii. Jej projekty mogłaby nosić Lady Gaga, która z pewnością doceniłaby talent polskiej projektantki. Spokojnie zachwyciłyby również podczas nowojorskiej Met Gali nazywanej „Oscarami mody”. Na razie kostiumy Eli Olszewskiej wybierają takie artystki jak Justyna Steczkowska czy Edyta Górniak – jedne z nielicznych, które – jak podkreśla sama projektantka – „nie boją się oryginalności i niepowtarzalności”.
Jasne dodatki potrafią całkowicie odmienić charakter każdego zestawu ubrań, dodając mu niezwykłej lekkości. Wybierając odpowiednie akcesoria, zyskujesz element, który przyciąga wzrok i wprowadza powiew świeżości do Twojej szafy. Subtelne...
Niektóre decyzje mieszkaniowe dojrzewają… z czasem. Coraz rzadziej chodzi w nich o tempo czy chwilową wygodę, a coraz częściej o jakość życia – rozumianą jako spokój, dostępność i poczucie bezpieczeństwa. W tym właśnie kontekście warto spojrzeć na Stoczniowiec przy ulicy Parkowej 11 w Szczecinie.
Znam Rafała od wielu lat. Byłam uczestniczką prawie wszystkich ważnych wydarzeń, które zorganizował – od legendarnego Lux Torpedo, przez Galerię Wzorcową i Kinoteatr Pod Złotym Leszczem, aż po Szopenizację miasta i dzisiejsze Otwarte Pracownie. Mogę śmiało powiedzieć, że jest nie tylko moim przyjacielem, ale przede wszystkim jedną z najważniejszych osób w Szczecinie, która od lat kreuje kulturalny klimat tego miasta.
Wiosna to czas rozkwitu nie tylko przyrody, ale także idei i pomysłów. W Szczecinie pojawiły się nie tylko krokusy i magnolie, ale także nowe miejsce spotkań dla kwiatu naszej społeczności, do którego można wejść samemu, a w środku poznać niesamowitych ludzi w klimatycznym anturażu.
Warto podążać za swoimi marzeniami, słuchać siebie i nie oglądać się na innych – z takim przesłaniem skierowanym do kobiet ruszyła kampania społeczna „Odważne”. Jej autorką jest Paulina Kania, fotografka oraz właścicielka domu kreatywnego i produkcyjnego HiHello. Efektem kampanii będzie 10 odważnych i niesztampowych sesji zdjęciowych oraz wideo, zrealizowanych we współpracy z markami założonymi przez kobiety. Pierwsza z nich, której fragmenty prezentujemy, odbyła się tej wiosny na Maderze. Współautorką sesji jest współpracująca z nami szczecińska fotografka Karolina Bąk.
Był jednym z tych artystów o których nie mówi się wyłącznie przez pryzmat dorobku. Bo choć Mikołaj Obrycki – malarz, grafik i rzeźbiarz pochodzący ze Szczecina – przez ponad dwie dekady obecny był na scenie artystycznej w Polsce i za granicą, jego twórczość zawsze pozostawała głęboko osobista.
Ci, którzy oczekiwali efektu „wow”, nowej architektonicznej ikony miasta, monumentalnej budowli z rozmachem – srodze się zawiedli. Według nich projekt nowej siedziby szczecińskiego Teatru Współczesnego przypomina raczej mauzoleum Lenina lub… krematorium. Zwolennicy zwycięskiej koncepcji porównują ją do np. wyjątkowych dzieł Bauhausu i przypominają, że projekt nowej Filharmonii również na początku budził głośno i mocno wyrażaną niechęć oraz drwiny. Na razie bitewny kurz nieco opadł, stygną emocje, napięcie zelżało. Gorące wpisy w mediach społecznościowych tracą już na agresywności. Przeciwnicy i zwolennicy projektu okopali się na swoich pozycjach i czekają. Ale na pewno za 18 miesięcy, kiedy ma się pojawić jego ostateczny kształt, znowu rzucą się sobie do gardeł.