Dni Morza w Szczecinie zawsze były wyjątkowo uroczyste. Bo to nie było tylko święto ludzi bezpośrednio pracujących w zakładach i instytucjach gospodarki morskiej, ale także mieszkańców Grodu Gryfa, którzy zawodowo lub rodzinnie byli z nią związani. Dwukrotnie jednak szczecińskim Dniom Morza towarzyszyły tragiczne wydarzenia, który wydłużyły listę katastrof do których doszło w stolicy Pomorza Zachodniego w ciągu ostatnich 80 lat.
Po raz pierwszy – w czerwcu 1960 roku. Wtedy akurat przypadała rocznica 15-lecia Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej i budowania socjalizmu w kraju między Odrą a Bugiem. Dlatego obchody Dni Morza miały mieć charakter szczególnie uroczysty. Z tej okazji przy Wałach Chrobrego zacumował m/s „Janek Krasicki” – pierwszy dziesięciotysięcznik zbudowany w Stoczni Szczecińskiej im. A. Warskiego i jednocześnie największy statek w historii miasta. Zaplanowano uroczyste podniesienie bandery na nowej jednostce oraz jej zwiedzanie. A to była duża atrakcja nie tylko dla oficjalnych gości uroczystości, ale i turystów oraz mieszkańców Szczecina. Nic dziwnego, że na nabrzeżu pojawiły się tłumy chętnych do wejścia na statek. Kolejka była długa, ludzie się niecierpliwili. W pewnym momencie na trapie – schodkach prowadzących na statek mijają się grupy wchodzących i schodzących ze statku. Według relacji świadków nagle jego górna część nie wytrzymuje i pęka. Według wersji ówczesnych mediów trap miał się po prostu przechylić. Część ludzi spada na beton nabrzeża, reszta do wody. Ogarnięty paniką tłum stojący przy statku wpycha do Odry kolejnych kilka osób. Tym udało się wyjść z opresji bez szwanku. W odróżnieniu od tych, którzy spadli na nabrzeże – doznali poważnych obrażeń m.in. głowy, rąk i nóg. Według oficjalnej wersji zginąć miały 2 osoby, a około 10 zostało rannych. Jednak według relacji świadków ofiar miało być dużo więcej. Ile ? Nigdy tego nie wyjaśniono.
Do kolejnej tragedii podczas szczecińskich Dni Morza doszło w 1972 roku. Obchody tego święta miał uczcić 1 lipca m.in. wystrzał z zabytkowej armaty umieszczonej na tarasie Zamku Książąt Pomorskich. Wcześniej została oczyszczona i sprawdzona próbnym odpaleniem ładunku. Wszystko przebiegało pomyślnie Tuż przed Dniami Morza wybrano kilku żołnierzy, którzy mieli w historycznych strojach obsługiwać armatę. Pierwszy – próbny wystrzał, oddany w południe 1 lipca, był udany. Drugi – wieczorem zakończył się katastrofą. Wybuch rozerwał lufę armaty. Zginęło dwóch żołnierzy, dwóch kolejnych i troje cywilów zostało ciężko rannych. Biegli wojskowi, którzy później badali przyczyny tragedii uznali, że prawdopodobnie spowodowało ją zbyt wysokie ciśnienie w lufie mogące osłabić konstrukcję działa.





