- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Dentysta, czyli lekarz, inżynier i artysta

Strona głównaZdrowie i urodaDentysta, czyli lekarz, inżynier i artysta

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

Czy ludzie nadal powinni bać się stomatologa, kiedy powinno się go odwiedzać i co oznacza pewna angielska maksyma dentystyczna wyjaśniamy w rozmowie z Piotrem Fuksińskim, lekarzem dentystą, absolwentem Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, uczestnikiem curriculum implantologicznego pod patronatem Uniwersytetu J.W. Goethego we Frankfurcie nad Menem a od 2014 roku członka zespołu Dental Implant Aesthetic Clinic w Szczecinie.

Dlaczego ludzie boją się dentystów? A może to już przeszłość?

Te straszne opowieści o stomatologach wydają się wiecznie żywe. Mam wrażenie, że możemy je powoli odkładać na półkę opatrzoną napisem: „historia”, ewentualnie „fantastyka”. Oczywiście nie wolno nam zbagatelizować problemu pacjentów z dentofobią oraz osób, które mają za sobą realne, złe doświadczenia z gabinetami stomatologicznymi. Tak czy owak mam wrażenie, że jest to problem, który powoli odchodzi w niepamięć.

Czyli nowoczesna stomatologia już nie jest taka straszna jak ta przed laty?

Stomatologia to niezwykle dynamicznie rozwijająca się dziedzina medycyny. I to za sprawą pogłębiającej się wiedzy medyczno-stomatologicznej, coraz dalej idącej specjalizacji i oczywiście nieocenionej pomocy najnowszej technologii. Nie wolno zapominać, że kluczową rolę odgrywa rosnąca świadomość pacjentów. Odnoszę wrażenie, że coraz częściej statystyczny Kowalski zaczyna rozumieć, że za jego zdrowie nie jest odpowiedzialny lekarz rodzinny, stomatolog czy ministerstwo zdrowia, ale w przeważającej mierze on sam. To zresztą świetnie wpisuje się w trend tak zwanej patient — centered care, czyli opieki medycznej, w tym i stomatologicznej, zogniskowanej wokół pacjenta. To oznacza, z jednej strony wykorzystanie najaktualniejszej wiedzy medycznej i najnowocześniejszej technologii, połączone ze skrupulatną oceną indywidualnych uwarunkowań pacjenta, a z drugiej strony aktywne uczestnictwo pacjenta w procesie leczenia. Pacjent wyedukowany i samoświadomy to pacjent mniej zalękniony. To zwrot w dobrym kierunku.

Podobną ideologią kieruje się Pan w swojej codziennej praktyce?

Tak. A przynajmniej staram się, jak mogę. Ze względu na specyfikę działalności naszej kliniki często mam do czynienia z pacjentami, którzy mają duże problemy z uzębieniem, liczne braki czy, najogólniej rzecz ujmując, duże potrzeby lecznicze. Lwia część naszych pacjentów to ludzie, którzy zgłaszają się do nas, mając już za sobą pewien bagaż stomatologicznych doświadczeń, z postanowieniem diametralnej zmiany zarówno w kwestii estetyki uśmiechu, jak i funkcjonalności narządu żucia. Moją działką jest implantologia, czyli dziedzina stomatologii dotycząca uzupełniania braków zębowych za pomocą wszczepów śródkostnych, znanych powszechnie jako implanty stomatologiczne. Bezustannie staramy się dotrzeć do świadomości pacjentów, którzy cieszą się stosunkowo dobrym zdrowiem jamy ustnej, aby nie zaniedbywali profilaktyki i wizyt kontrolnych.

Czyli jeśli nie mam problemów z zębami, to co mam robić, żeby ten dobry stan utrzymać?

Standardem jest wizyta kontrolna u stomatologa co sześć miesięcy, Do tego profesjonalne oczyszczanie zębów i okresowa diagnostyka rentgenowska. Do stomatologa nie chodzi się tylko, kiedy zacznie coś boleć.

Mówi Pan o swej pracy z dużym entuzjazmem. To pracoholizm czy pasja?

– Reklama –

spot_img

Pewnie jedno i drugie. W ogóle wydaje mi się, że praca dentysty, szczególnie współczesnego, jest dużo trudniejsza i bardziej złożona niż to się większości osób wydaje. Znana anglojęzyczna maksyma głosi: Doctor + Engineer + Artistt = Dentist. Znaczy to, że dentysta musi być lekarzem z odpowiednią wiedzą medyczną, inżynierem, żeby nadążać za nowoczesną technologią i do tego mieć jeszcze zmysł estetyczny właściwy artyście. Brzmi to może samochwalczo, ale w gruncie rzeczy nie jest dalekie od prawdy. Praca stomatologa potrafi być dzięki tej złożoności bardzo gratyfikująca. Jeśli do tego dołożyć zaufanie i wdzięczność pacjentów oraz przyjazne środowisko pracy, to można się w niej mocno zanurzyć.

A jak Pana work-life balance?

Prywatnie jestem szczęśliwym mężem oraz ojcem trójki dzieci. Mój grafik często pęka w szwach, ale między domem a pracą znajduję jeszcze czas na regularne treningi, żeby utrzymać się w dobrej formie. Sporo podróżujemy. Oboje z żoną kochamy góry, a jakieś pięć lat temu odkryliśmy kolejną wspólną pasję – wspinaczkę sportową. Bywa intensywnie, ale do tej pory daję radę, a po każdej przerwie, wciąż z chęcią wracam do gabinetu. Nie chcę prawić banałów, ale żeby w swoim zawodzie stać się naprawdę dobrym, trzeba wykonywać go z pasją. W tym roku przypada dokładnie dziesiąta rocznica mojej pracy w Dental Implant Aesthetic Clinic. To świetne miejsce. Przyznam nawet, że to mój drugi dom. Marek Froelich, mój szef, to lekarz, który mimo olbrzymiego doświadczenia zawodowego, zawsze pozostawał otwarty na koncepcje oraz pomysły młodszych koleżanek i kolegów a przy tym zawsze chętnie okazywał swoją pomoc. Do tego zgrany team powoduje, że jak przyznają nasi stali pacjenci, w klinice panuje niemal rodzinna atmosfera.

Dental Implant Aesthetic Clinic
ul. Panieńska 18
Szczecin

+48 91 48 88 250
dental@froe.pl
www.froe.pl

– Reklama –

clochee1000x100

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać