Nigdy wcześniej kontakt z drugim człowiekiem nie był tak prosty. Wystarczy kilka sekund, aby zadzwonić, wysłać wiadomość i sprawdzić, co dzieje się po drugiej stronie świata. Listy kontaktów liczą setki nazwisk, media społecznościowe nieustannie przypominają, że ktoś właśnie zjadł śniadanie, zdobył szczyt, kupił wymarzony samochód, dostał awans albo wrócił z wakacji. Teoretycznie jesteśmy ze sobą połączeni przez całą dobę.
Według raportu Instytutu Pokolenia z 2022 roku samotności doświadczało 53 proc. dorosłych Polaków w wieku 24–35 lat i 40% dorosłych w wieku 35–49 lat, a 35 proc. badanych deklarowało, że nie ma nikogo, do kogo mogłoby zwrócić się po pomoc. W grupie osób po 80. roku życia częste lub niemal stałe poczucie osamotnienia dotyczyło 26 proc. respondentów.
Podobny obraz wyłania się z danych europejskich. W 2022 roku mieszkańcy Unii Europejskiej oceniali swoje relacje osobiste stosunkowo wysoko – średnio na 7,8 punktu w dziesięciostopniowej skali. Wysoka średnia nie oznacza jednak, że jakość relacji jest jednakowa we wszystkich grupach społecznych. Dane Eurostatu pokazują różnice związane m.in. z wykształceniem oraz sposobem prowadzenia gospodarstwa domowego. Osoby mieszkające samotnie oceniały swoje relacje gorzej niż osoby żyjące w gospodarstwach z dwiema osobami dorosłymi lub z dziećmi. Najwyższą satysfakcję z relacji deklarowali natomiast młodzi ludzie w wieku 16–24 lat, oceniając ją średnio na 8,1 punktu.
Samotność w Polsce
Według raportu Hedepy co czwarty Polak czuje się samotny. Co dziesiąty respondent przyznaje, że w sytuacji kryzysowej nie miałby wśród swoich kontaktów nikogo, na czyje wsparcie mógłby liczyć. Wśród millenialsów mówi o tym już 15 proc. badanych. Niemal co trzeci przedstawiciel pokolenia Z (29 proc.) często lub bardzo często odczuwa samotność, mimo że właśnie ta generacja dorastała w świecie komunikatorów, mediów społecznościowych i niemal stałego kontaktu z innymi ludźmi. W przypadku millenialsów (urodzeni w latach 1981–1996) zadeklarowało się 25%.
Możliwość kontaktu przestała więc być równoznaczna z poczuciem bliskości. Telefon może zawierać setki numerów, kalendarz może być wypełniony spotkaniami, a codzienność rozmowami z rodziną, współpracownikami i klientami.
– Samotność nie musi oznaczać fizycznej nieobecności innych ludzi. Często pojawia się właśnie pośród relacji, które nie dają poczucia bezpieczeństwa, autentyczności i emocjonalnego oparcia – mówi Barbara Krajewska, psycholog, psychoseksuolog i psychoterapeutka, wiceprezes Kliniki Zdrowia Psychicznego SensusBalans w Szczecinie.
Dlaczego czujemy się coraz bardziej samotni?
Samotność łatwo utożsamić z życiem w pojedynkę. Psychologia od dawna pokazuje jednak, że te dwa pojęcia nie są tożsame. Można mieszkać samemu i czuć się spełnionym, pielęgnując wartościowe relacje z rodziną i przyjaciółmi. Można również każdego dnia przebywać wśród ludzi, pracować w dużym zespole, prowadzić firmę, wracać do domu pełnego domowników, a mimo to doświadczać głębokiego poczucia osamotnienia.
– Samotność nie zawsze oznacza brak ludzi wokół nas. Wynika raczej z braku relacji, w której możemy pozostać autentyczni. Można każdego dnia rozmawiać z dziesiątkami osób, uczestniczyć w spotkaniach, zarządzać zespołem czy prowadzić życie rodzinne, a jednocześnie mieć poczucie, że nie ma nikogo, komu można bez obaw powiedzieć: „Jest mi trudno”. W gabinecie coraz częściej spotykam osoby, które funkcjonują na wysokich obrotach, odnoszą sukcesy zawodowe, ale od dawna nie pozwoliły sobie na szczerą rozmowę o własnych emocjach – mówi Barbara Krajewska.
Jak podkreśla psycholog, samotność rozwija się stopniowo. Nie pojawia się nagle, lecz narasta przez miesiące, a czasem lata. Początkowo objawia się zmęczeniem, wyco faniem z relacji czy przekonaniem, że z problemami trzeba radzić sobie samodzielnie. Z czasem może prowadzić do przewlekłego stresu, obniżenia nastroju, a nawet trudności w budowaniu i utrzymywaniu bliskich więzi.
Samotny lider
Samotność do tej pory była przypisywana głównie seniorom, osobom żyjącym w pojedynkę czy wykluczonym społecznie. Tymczasem doświadcza jej również grupa, której z pozoru trudno byłoby przypisać taki problem – to przedsiębiorcy, menedżerowie i osoby zajmujące stanowiska kierownicze. Z zewnątrz ich życie często wydaje się uporządkowane. Osiągają zawodowe sukcesy, podejmują ważne decyzje, zarządzają zespołami i każdego dnia rozmawiają z dziesiątkami ludzi. Odpowiedzialność, która wiąże się z pełnioną rolą, bywa źródłem głębokiego osamotnienia.
– Lider bardzo często pozostaje sam ze swoim ciężarem. Na szczycie struktury organizacyjnej nie ma już nikogo, komu można przekazać odpowiedzialność i usłyszeć: „teraz ja się tym zajmę”. Wiele osób pełniących funkcje kierownicze ma poczucie, że musi być nieustannie silna, odporna i pewna siebie. Nie daje sobie prawa do zmęczenia, zwątpienia czy bezradności. Z czasem taka postawa może prowadzić do emocjonalnej izolacji – mówi Barbara Krajewska.

WICEPREZES ZARZĄDU SENSUSBALANS SP. Z O.O. PSYCHOLOG, PSYCHOSEKSUOLOG, PSYCHOTERAPEUTA
Psycholog zwraca uwagę, że samotność liderów nie wynika z braku ludzi wokół, lecz z konsekwencji pełnionej roli.
– Można codziennie uczestniczyć w spotkaniach, prowadzić negocjacje, rozmawiać z pracownikami i klientami, a jednocześnie nie mieć ani jednej osoby, przy której można po prostu przestać być prezesem, właścicielem firmy czy menedżerem. Człowiek zaczyna funkcjonować przede wszystkim poprzez swoją zawodową tożsamość, a z czasem coraz trudniej oddzielić ją od siebie samego. Bycie liderem nie oznacza bycia nadczłowiekiem.
Czy można nauczyć się bliskości?
Samotność nie znika wraz z kolejnym spotkaniem biznesowym, większą liczbą obserwujących w mediach społecznościowych czy zapełnionym kalendarzem, nie ustępuje także dlatego, że przestajemy o niej mówić. Wręcz przeciwnie – przemilczana narasta, stopniowo wgryzając się w naszą codzienność.
Barbara Krajewska podkreśla, że pierwszym krokiem nie jest rewolucja w życiu zawodowym ani nagłe odcięcie się od obowiązków, lecz uświadomienie sobie, że samotność nie jest oznaką słabości, tylko sygnałem, którego nie warto ignorować.
– Wielu osobom wydaje się, że proszenie o wsparcie świadczy o braku kompetencji czy odporności. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Nazwanie własnych emocji i przyznanie, że nie ze wszystkim musimy radzić sobie sami, wymaga ogromnej odwagi. W gabinecie często powtarzam, że bycie silnym nie oznacza dźwigania wszystkiego w pojedynkę. Coraz częściej po wsparcie zgłaszają się osoby, które z zewnątrz funkcjonują bardzo dobrze: prowadzą firmy, zarządzają zespołami i osiągają sukcesy, ale wewnętrznie czują się przeciążone i osamotnione – dodaje psycholog.
Świadomość na temat zdrowia psychicznego rośnie. Nie tylko młodzi, lecz także coraz więcej osób w średnim i starszym wieku decyduje się na rozmowę z psychologiem lub psychoterapeutą, ponieważ chcą lepiej zrozumieć siebie, odzyskać równowagę i odbudować relacje zarówno z innymi, jak i z samymi sobą.
Jeśli jednak poczucie osamotnienia nie mija, a towarzyszą mu długotrwałe przygnębienie, bezradność, przewlekły stres, lęk lub brak poczucia sensu, warto zwrócić się po profesjonalną pomoc. Rozmowa z psychologiem, psychoterapeutą czy telefon zaufania mogą być pierwszym krokiem do odzyskania równowagi. Bezpłatne wsparcie przez całą dobę oferuje też Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym pod numerem 800 70 22 22. Z pomocy psychologów można skorzystać anonimowo, siedem dni w tygodniu. Działają również całodobowe telefony zaufania: 116 123 dla osób dorosłych oraz 116 111 dla dzieci i młodzieży.
Źródło: Śląski Uniwersytet Medyczny, Eurostat, Instytut Pokolenia, Hedepy (badanie przeprowadzone w dniach 27-30 marca 2026 roku)
fot. Karolina Tarnawska, Jerzy Bednarski







