Jeszcze kilkanaście lat temu zmagał się ze sporą nadwagą. Dziś pomaga innym zmieniać swoje życie poprzez ruch, dobrą energię i atmosferę, której próżno szukać w dużych sieciowych klubach fitness. Tomasz Myśliwiec, trener personalny i właściciel studia BEZSPINY Personal Fitness, stworzył miejsce, które jest czymś więcej niż siłownią. To społeczność ludzi, którzy wspierają się nawzajem i przychodzą nie tylko po trening, ale także po lepsze samopoczucie.
– Około 15 lat temu zacząłem interesować się sportem. Chodziłem na różne zajęcia fitness, a sam ważyłem wtedy około 100 kilogramów. Moje życie zaczęło się zmieniać i naturalnie przyszła potrzeba zadbania o siebie. Dzięki treningom zacząłem lepiej się czuć, zmieniło się moje podejście do życia, pracy, jedzenia i codzienności. Wszystko zaczęło nabierać sensu – wspomina.
Kiedy ukończył pierwszy kurs instruktora fitness, zrozumiał, że chce dzielić się swoją pasją z innymi. Pomysł na własne studio zrodził się podczas porannych wizyt na siłowni. – Chodziliśmy z kolegą na treningi o szóstej rano, bo o innych godzinach nie było miejsca. – mówi. – Zawsze bawiło mnie to, że na dużej siłowni są dwie czy trzy ławki do ćwiczeń, a ludzi jest multum. Postanowiłem, że u mnie będzie inaczej. U mnie zawsze będzie wszystko, co jest potrzebne do treningu.
I tak dwa lata temu powstało BEZSPINY Personal Fitness. Nazwa nie jest przypadkowa. – Trenujemy po to, żeby dbać o zdrowie – tłumaczy. – Chcemy personalnie podchodzić do każdego człowieka. Tworzymy małe grupy, dzięki czemu mogę naprawdę zapanować nad tym, co dzieje się na sali. W dużych klubach na zajęcia wpuszcza się po kilkadziesiąt osób. Instruktor nie jest w stanie każdego dopilnować.
Tomaszowi Myśliwcowi od początku zależało na czymś więcej niż samych ćwiczeniach. Słuchał swoich klientów i rozwijał miejsce zgodnie z ich potrzebami. – Chciałem, żeby panie miały wszystko, czego potrzebują w szatni i łazience. Żeby nikt nie musiał pamiętać nawet o wodzie. U nas każdy dostaje butelkę wody w ramach karnetu. Dobrej energii, wody i fajnego trenera nigdy nie zabraknie – śmieje się.
Studio nie korzysta z kart multi sportowych. Jak podkreśla właściciel, przyciąga ludzi, którzy szukają atmosfery, komfortu i relacji. Dziś społeczność BEZSPINY liczy ponad 200 zarejestrowanych użytkowników. Wspólnie organizują aktywności i utrzymują kontakt także poza klubem.– W każdą sobotę o ósmej rano, nad jeziorem Głębokim, wybieramy się na spacer, który liczy 10 tysięcy kroków. Każdy może przyjść i zadbać o siebie. Mamy grupę na WhatsAppie, gdzie ludzie wymieniają się wszystkim. To naprawdę jedna wielka rodzina – mówi.
Do studia przychodzą lekarze, przedsiębiorcy, ludzie różnych zawodów. Mają ciężkie dni, a kiedy wychodzą z treningu, są uśmiechnięci. To istna terapia poprzez trening. – Nie ma lepszej – dodaje z uśmiechem Tomasz Myśliwiec. – Odpowiednia muzyka, atmosfera i wspólny wysiłek sprawiają, że uczestnicy na godzinę zapominają o codziennych problemach. Wchodzą zmęczeni życiem, a wychodzą z uśmiechem. Mówią: „Tomek, ja tego potrzebuję, nie chcę nic więcej”. I właśnie o to chodzi.
Na tym jednak nie koniec. Tomasz już planuje kolejne przedsięwzięcia. – Będziemy tworzyć silent spinning, czyli treningi na rowerkach na świeżym powietrzu ze słuchawkami. Nikt jeszcze w Szczecinie nie robił tego w taki sposób. Pierwsze wydarzenia chcę zorganizować przed klubem, a także podczas festynu na Osowie. Ze światłami, efektami i muzyką w słuchawkach. Za darmo.
Choć prowadzenie studia fitness jest jego pasją, na co dzień nadal pracuje jako stolarz. – Robię meble od 24 lat. To mój zawód. Jednak chciałem robić coś jeszcze z pasji – wyznaje. – Ludzie czują, kiedy ktoś robi coś sercem, a nie z przymusu. Ja oddaję temu miejscu wszystko, co mam.
W BEZSPINY nie ma znaczenia wiek, doświadczenie ani poziom sprawności. Najważniejsze jest to, żeby zrobić pierwszy krok. – Ludzie często boją się przyjść, bo myślą, że to miejsce dla wysportowanych osób. To nieprawda. To miejsce jest dla każdego – zaznacza Tomasz Myśliwiec. – Najstarszy uczestnik naszych zajęć ma ponad 60 lat. W pół roku schudł 12 kilogramów i dziś dorównuje młodszym uczestnikom.
Ogromną rolę odgrywa także sama społeczność. – Każdy z nas był kiedyś pierwszy raz na treningu. Nowe osoby słyszą od innych: „Ja też tak zaczynałem. Dasz radę. Nie rezygnuj”. Ludzie wspierają się nawzajem. To nie tylko trener motywuje. To cała grupa – podkreśla.
Tomasz Myśliwiec nie ukrywa, że ma ambitne plany. Niedawno otworzył nową salę spinningową i marzy o stworzeniu wyjątkowego miejsca na mapie Polski. – Pragnę stworzyć najfajniejszą rowerownię w Polsce. Taką, gdzie człowiek będzie się czuł jak kiedyś na najlepszej imprezie. Tylko bez alkoholu i bez powrotu do domu taksówką. Przyjdzie, zostawi cały stres i wyjdzie szczęśliwy – przekonuje.
Zapytany o filozofię, która stoi za jego działalnością, odpowiada bez wahania: – Nie ma większej inwestycji niż inwestycja w samego siebie. Zdrowia nie odda nam nikt, za żadne pieniądze. Jeśli zadbamy o siebie, będziemy mogli dawać dobrą energię naszym bliskim, rodzinie i ludziom wokół. BEZSPINY jest właśnie dla tych, którzy chcą poczuć się lepiej, odnaleźć swoją drogę i przypomnieć sobie, że ruch może dawać radość.
I być może właśnie dlatego osoby, które trafiają do BEZSPINY, wracają nie tylko na kolejny trening, ale przede wszystkim po atmosferę, której nie da się zmierzyć liczbą spalonych kalorii.
BEZSPINY PERSONAL FITNESS
Słoneczna 2C, 72-003 Wołczkowo
Tel. +48 698 459 686 | bezspinypersonalfitness@gmail.com
Bezspiny-Personal-Fitness | bezspinypersonalfitness














