Od trychologii do aromaterapii – droga zawodowa Izabeli Szyszki to podróż przez ciało, emocje i zmysły. Od 18 lat pracuje z ludzką skórą i włosami, a od pięciu – równie intensywnie – z esencjami roślinnymi, które niosą nie tylko zapach, ale też ukojenie, siłę i zdrowie. Przyjmuje w klimatycznym gabinecie Auria na Pogodnie. Każda wizyta w gabinecie to niepowtarzalne doświadczenie dla ciała i ducha, o czym sami się przekonaliśmy na własnej skórze. – Aromaterapia to styl życia – mówi bez wahania. – To coś, co przenika każdy dzień i pomaga nie tylko w chwilach kryzysu, ale też na co dzień.
Wbrew powszechnemu przekonaniu, aromaterapia to nie tylko ładnie pachnące olejki z drogerii za 20 zł. Te, z którymi pracuje Izabela, to naturalne esencje terapeutyczne, destylowane z największą dbałością – przez profesjonalną markę dōTERRA, która tworzy je z duszą i z sercem, pomagającej różnym fundacjom. Olejki te można pić – odpowiednio rozcieńczone, np. oregano na infekcje bakteryjne czy grzybicze, wdychać – np. miętę czy dziką pomarańczę na poprawę koncentracji lub nastroju, wcierać – szczególnie podczas masażu, zabiegów relaksacyjnych i terapeutycznych. – Nie ma jednego olejku dla wszystkich. Każdy z nas ma inne potrzeby: jedni potrzebują wsparcia na drogi oddechowe, inni na równowagę emocjonalną, inni zmagają się z bólem. Dlatego najpierw słucham, rozmawiam, ale też sama wyczuwam, co komu jest potrzebne – wyjaśnia terapeutka.










