Teatr KANA w Szczecinie "AUTOterapia"

Scenariusz, reżyseria, scenografia, opracowanie muzyczne: Mateusz Przyłęcki

Najmocniejszą stroną „AUTOterapii” są scenariusz oraz jego struktura. Mateusz Przyłęcki sięgnął do reportażu „Wszyscy tak jeżdżą” Bartosza Józefiaka oraz felietonów, wywiadów prasowych oraz youtubowego kanału Kasi Kozuń, kierowczyni taksówki taxiMama_kasia. Z fragmentów tych pozycji powstał znakomity scenariusz stanowiący intrygującą kompilację o idealnych wręcz proporcjach. Oczami wyobraźni widzę reżysera stojącego na kaneńskiej scenie z zestawem naczyń i urządzeń służących do odmierzania substancji sypkich i ciekłych. Odmierzał nimi jednak odpowiednie proporcje humoru, powagi, wzruszenia, ironii, przestrogi, sarkazmu, etc. Podobnymi urządzeniami wyznaczał jeszcze charaktery współtworzonych z aktorami postaci.

Struktura scenariusza zakłada powoływanie niezwiązanych ze sobą narracyjnie (oczywiście tematycznie już tak) krótkich epizodów. Każda ze scenek utrzymana jest, jak to jazda samochodem, w szybkim tempie i dobrym rytmie, nie ma tu chwili nudy. Bohaterami są użytkownicy dróg, przeciwnicy i zwolennicy liberalnych i zrównoważonych rewolucji w urządzaniu miast. Poznajemy kierowców amatorów i kierowców zawodowych, wytrawnych i niedzielnych. Są zabawne perypetie użytkowników bla bla car, kobiety-taksówkarki, Polaków za granicą, Ukraińca pracującego w dużej firmie spedycyjnej, kurierów, kierowców busów, jest też „typowy” warsztat. To szerokie, niemal retrospektywne spojrzenie, pozwala traktować spektakl Przyłęckiego jako wyczerpujący reportaż, a nawet analizę „stanu zastanego”. I choć w opisie pada, że „w 2023 roku w Polsce w wyniku wypadków na drodze życie straciły 1 893 osoby. 91 procent tych wypadków miało miejsce z winy kierowców”, to Przyłęcki nie skupia się na stereotypach, ale rzetelnie próbuje oddać głos każdemu kto z dróg korzysta. Także pieszym i rowerzystom. Nie próbuje demonizować czy fałszować rzeczywistości, ale tłumaczy i odkrywa niuanse pozwalając na obiektywną ocenę. To teatralna metafora spokojnej i cierpliwej dyskusji. Dalekiej od typowych i wulgarnych pokrzykiwań kierowców, w ten sposób komentujących drogową codzienność. Poruszające i przerażające są drastyczne sceny z imitacjami wypadków, ale czasami ta dosłowność jest jedynym wyjściem, by zrozumieć co złego dzieje się na polskich, i nie tylko polskich, drogach. Temu służy także przywołanie jednego z najdrastyczniejszych, ale jednocześnie obrazowych, cytatów: pieszy jest przegrany, bo jest miękki.

Przestrzenie kolejnych scen tworzą aktorzy, wydobywając zza kulis rozmaite sprzęty – fotele, opony, znaki, słupki itp. Ten archaizm przydaje produkcji sznytu prawdziwości i realności. Samochodowe fotele tworzą mniejsze i większe pojazdy, opony stają się stolikami albo siedziskami, statywy – słupkami dla znaków, a pachołki drogowe mogą być kapeluszem albo megafonem. Przyłęcki rewelacyjnie tworzy sytuacje drugiego planu i tła. Przezabawnym i genialnym pomysłem jest znany ze ścian warsztatów samochodowych... kalendarz z gołymi babami. Tym razem w formie „ożywionej”! Zresztą cała czwórka aktorskiego zespołu Kany – Karolina Sabat, Bibianna Chimiak, Dariusz Mikuła i Piotr Starzyński – świetnie odnalazła się w skomponowanym przez reżysera scenicznym świecie „AUTOterapii”. Każdy z nich wciela się w kilka postaci o skrajnie różnych temperamentach. To wymaga od nich nie lada skupienia i finezji, by nie przeszarżować w intensywności emocji kolejnych wcieleń.

Parafrazując drogową terminologię – spektakl Kany jest jak równa nawierzchnia najlepszej autostrady. Mknie się po niej cudownie… (w tym przypadku jeszcze mądrze)!