Nowe kierunki, nowe formaty

Nowy rok w sztuce nie zaczyna się od daty, lecz od impulsu. To czas porządkowania idei, odważnych decyzji i pierwszych szkiców, które z czasem przerodzą się w wystawy, cykle i artystyczne manifesty. Zapytaliśmy dwoje artystów, z jakimi ideami wchodzą w nowy rok twórczy, nad czym będą pracować w najbliższych miesiącach i co dziś najbardziej ich ekscytuje w procesie tworzenia.

Klaudia Prabucka

Absolwentka i wykładowczyni Akademii Sztuki w Szczecinie. W swoich pracach analizuje i reinterpretuje konflikty społeczne. Uwielbia bawić się językiem i jego elastycznością poprzez różnorakie media takiej jak malarstwo, animacje, video czy obiekt. Dotychczasowe jej prace pokazywane były na wielu festiwalach, m.in. Film Polska w Berlinie, Nowe Horyzonty we Wrocławiu, Short Waves w Poznaniu, Post Pxrn Film Festival w Warszawie czy Brussels Porn Film Festival w Brukseli, a także w galeriach BWA Bielsko Biała, czy BWA Gorzów Wielkopolski.

Tworzę… rysunki które się poruszają, malarstwo, które porusza.

Mój pierwszy rysunek przedstawiał… świat wewnętrzny dwulatki. Mam nadzieję, że świeciło tam słońce.

Inspirują mnie… chwile napięcia i emocji skrajnych, podróże, oswajanie strachu, oglądanie i czytanie o świecie kawałek za moją bańką.

Największe wyzwanie dla artystki… to znalezienie wystarczającej ilości karmy, by wykarmić wciąż rosnącą ciekawość.

Z jaką ideą wchodzisz w nowy rok twórczy?

Próbuj i smakuj, zaufaj sobie – recytuję i od kiedy, miesiąc temu, po trzech miesiącach uczęszczania do szkoły pływania, otworzyłam oczy pod wodą, nie mogę się powstrzymać od systematycznego pokonywania strachu, penetrowania nieznanego terenu.

Nad czym będziesz pracować w najbliższych miesiącach?

Po trzech latach kończę pracę nad filmem „Strajk miłości”, a równolegle przygotowuje wystawę, którą wspólnie z Natalią Sarą Skorupą, otwieramy 12 lutego w Filharmonii (zapraszamy!), serdecznie zapraszamy. Pokażemy na niej naszą najnowszą animację rysunkową, zrealizowaną w ramach Stypendium Twórczego Miasta Szczecin, której tytuł „Psia kość” to także nazwa wystawy. Kolejne miesiące to ciągły proces powstawania nowych prac, oglądania i przepisywania świata, tak żeby gest malarski czy rysunkowy, mógł go zreinterpretować.

Czy planujesz nowe kierunki, formaty lub techniki?

Prace, które przygotowuję na wystawę „Psia kość” będą wejściem w nowy kierunek, pokażę premierowo serię nowo powstałych prac. Farba wciąż mokra i gęsta zapełni ulubieńców moich, format 145x145.

Posiadam olbrzymie zasoby ciekawości nieznanych mi jeszcze technik, ale plan ich realizacji pojawi się dopiero wtedy, kiedy dany pomysł będzie jej potrzebował. Każda technika wytwarza ciężar znaczeń, a pomysł jej użycia musi go udźwignąć. Chwilę cierpliwości i to się stanie, obiecuję.

Co najbardziej ekscytuje Cię dziś w procesie tworzenia?

Moment kulminacji sprawczości, zmierzenia się z gotową pracą, kiedy już wiem, że muszę odłożyć pędzel, że teraz czas na jej niezależność.

Tomasz Panek

Pochodzi z Gryfic, do Szczecina przyjechał na studia, zupełnie niezwiązane z grafiką – socjologię. Już w trakcie studiów był przekonany, że najbardziej lubi wyrażać się artystycznie i poszło to dwutorowo, z jednej strony w ilustrację/grafikę a drugiej – w satyrę. Punktem zwrotnym w karierze, było wydanie pierwszej książki „Mało Szczegółowego Przewodnika po Szczecinie", dzięki pomocy, Adriana i Karola, prowadzących ówcześnie firmę Nordloft.

Tworzę… szeroko pojętą grafikę. Nie umiem się zdecydować na jedną formę wyrazu, środki jakie dobieram do realizacji często zależą od aktualnej weny. Lubię malować, głównie digital painting (malowanie techniką cyfrową na tablecie). W kwestii malarstwa, najszerzej rozniosła się seria moich postapokaliptycznych obrazów, dotyczących Szczecina, ale również innych miejsc w Polsce. Kolejną drogą tworzenia jest ilustracja – bardziej komercyjny aspekt mojej pracy. Ilustruję książki oraz ich okładki. Istotna w mojej pracy jest również satyra. Na bieżąco staram się komentować wydarzenia, nie tylko lokalne. Poza statyczną formą wyrazu, nauczyłem się tworzenia animacji poklatkowych. Efekty można oglądać podczas podróży pociągiem w naszym województwie, za sprawą współpracy z Pogotowiem Ratunkowym w Szczecinie. Najświeższym tematem jest zabawa z AI, podobają mi się jej duże możliwości, które kiedyś były zarezerwowane dla dużych, wieloosobowych agencji a dziś są na wyciągnięcie ręki.

Mój pierwszy rysunek przedstawiał… pierwszego rysunku raczej nie pamiętam. Za to pierwszym znaczącym rysunkiem, który odważyłem się opublikować w Internecie pod swoim nazwiskiem Wenus z Paprykarza, która nawiązywała do obrazu Narodzin Wenus, gdzie zamiast muszli pojawił się paprykarz i tło było bardziej współczesne. Rysunek odbił się szerokim echem w sieci, odzew był generalnie pozytywny, oczywiście z licznymi wyjątkami. Jeden komentarz zapamiętałem po dziś dzień, a brzmiał on „Janusz rysunku", ale dzięki temu przełamałem barierę strachu przed chwaleniem się swoją pracą.

Inspirują mnie… Moje inspiracje są płynne i często zmieniające się. Zobaczę gdzieś plakat/ilustracje/ cokolwiek i zaczynam mieć poczucie, że muszę w tej chwili siąść i stworzyć coś w oparciu o to co dopiero zobaczyłem. Zazwyczaj taka spontaniczna motywacja przynosi najciekawsze prace. Co do inspiracji w kategorii satyrycznej, jestem wielkim fanem satyry Marka Raczkowskiego, który w mojej opinii jest najlepszym rysownikiem w Polsce. Jego rysunki i umiejętność zabawy absurdem bardzo do mnie trafiają. W kategorii malarstwa, swojego czasu bardzo mnie zachwyciły prace Jakuba Różalskiego, polskiego malarza, który nie tylko bardzo dobrze maluje, ale świetnie buduje historię i atmosferę swoimi pracami. W dużej mierze malarstwem zająłem się po odkryciu jego prac i chęci dorównania mu pod względem umiejętności.

Największe wyzwanie dla artysty… to umiejętność skomercjalizowania swojej pracy. Za czasów młodości i braku zobowiązań tego nie czuć i można się oddawać radosnej, beztroskiej twórczości. Jednak z czasem, wiekiem, wzrostem odpowiedzialności – nie tylko za siebie, trzeba zacząć patrzeć na charakter finansowy swojej twórczości. Z tego tytułu trzeba nauczyć się sposobów sprzedawania się i nabyć umiejętność ignorowania tych, którzy owe „sprzedawanie się" krytykują.

Z jaką ideą wchodzisz w nowy rok twórczy?

Poza utrzymaniem aktualnego tempa i dalszego rozwoju w każdej z poruszanych dziedzin, chciałbym rozwinąć się bardziej w materii wykorzystania sztucznej inteligencji do generowania filmów. Widzę tutaj coraz większe możliwości tworzenia rzeczy, na które wcześniej nie miałem środków ani warunków. Trudno zgadywać do jakiego poziomu rozwoju dojdzie AI, ale już teraz wydaje mi się możliwe stworzenie pełnometrażowych produkcji filmowych, które jakościowo nie będą odbiegały od tego co pokazują telewizje. Chciałbym wejść na poziom wyżej z moimi umiejętnościami i pokazać, że jestem w stanie konkurować jakością z wielkimi firmami.

Nad czym będziesz pracować w najbliższych miesiącach?

Najbliższe miesiące to głównie chęć utrzymania tempa i praca na bieżąco. Cały czas coś się dzieje a każdy miesiąc przynosi zazwyczaj nowe tematy i możliwości współpracy. Uniwersalnym celem jest praca nad tym, aby moje nazwisko było kojarzone coraz szerzej.

Czy planujesz nowe kierunki, formaty lub techniki?

Nowe kierunki: jak już wcześniej wspomniałem, w AI i jej wykorzystaniu to prac wizualnych widzę wielkie możliwości i będę je eksplorował w miarę możliwości.

Co najbardziej ekscytuje Cię dziś w procesie tworzenia?

Najbardziej ekscytującym aspektem podczas tworzenia jest finał i ostateczna forma publikacji, jaką stworzyłem. Jestem bardzo samokrytycznym twórcą. Wiele moich prac, pomimo poświęcenia czasu nigdy nie zostały pokazane publicznie, bo uznałem, że „szału nie ma". Dzięki temu też jestem bardzo odporny na krytykę, bo jak już coś publikuję, to jestem tego pewien. Druga rzecz, którą też bardzo lubię jest zabawa bez planu, tj. biorę przysłowiową pustą kartkę i bawię się nią, bez celu i pomysłu aż z czasem, przypadkowe pociągnięcia pędzla nabierają sensownych kształtów, gdzie jest jakaś historia i koncept.

Prestiż  
Styczeń 2026