Znakomity aktor, dzisiaj znawca win i biznesmen. Marek Kondrat, bohater naszej okładki w chwili największej popularności ku zaskoczeniu wielu zrezygnował z aktorstwa, by oddać się nowej pasji. Pamiętamy go m.in. z kultowej już komedii C.K. Dezerterzy, gdzie grał rolę gefreitra Jana Kanii, czy z Ekstradycji, gdzie wcielił się w postać komisarza Halskiego. Choć najlepszą jego kreacją był zapewne Adaś Miauczyński z filmów Marka Koterskiego. Słowem – Kondrat miał wszystko, i angaże i dobrą prasę, ale wciąż szukał. Dzisiaj choć już nie jest czynnym aktorem (ciekawe na jak długo?) lubi sobie pogawędzić. To jedna z cech aktorów, szczególnie starej daty, czyli tych nie stricte serialowych. Lubią nie tylko rozmawiać, ale rozważać i zastanawiać się nad sensem wszystkiego. Tak ogólnie. Wykorzystując znajomość wielu wspaniałych dramatów i komedii odgrywanych w teatrze, złotych myśli i wielkich sentencji napisanych przez wybitnych twórców na przestrzeni wieków, doszli do perfekcji w zadawaniu pytań o sens. I jednocześnie udzielaniu na nie odpowiedzi. A także o bezsens. Czy też sens bezsensu lub bezsens sensu. Itd. Oczywiście nieodłącznym elementem tego typu wywiadów z artystą jest widoczna fascynacja własnym głosem, w miarę rozmowy wybijająca się na pierwszy plan ponad treść. To pewnie uboczny skutek lat ćwiczeń aktorskich przed lustrem.
Oczywiście nie dotyczy to każdego aktora.
Kondrat też lubi rozmyślać i gawędzić, ale wyróżnia go to, że robi to ciekawie. Może dlatego, że łączy znajomość sztuki z realnym życiem? Na pewno stanowi ciekawe połączenie udanego biznesu i sztuki. Ma doświadczenie w jednym i drugim. Dlatego ucieszyłem się, gdy zgodził się poświęcić część swego pobytu w Sopocie na spotkanie z dziennikarzem "Prestiżu". A efektem czego jest interesujący i jak na aktora filozofa przystało – całkiem obszerny wywiad.
Przyznaję, że tym razem "Prestiż" ma sporo męskich tematów. W podróżach opowieść o niezwykłym spływie kajakowym – rzekami Konga. Tam wszystko jest dzikie – rzeki, przyroda, miasta, ludzie, cywilizacja. Kongo nie należy do bezpiecznych krajów Afryki. No, ale to przecież przygoda. Tak samo przygodą – choć innego typu – jest dzisiaj posiadanie Syrenki. Kiedyś popularna "skarpeta", dzisiaj powoli staje się przedmiotem pożądania kolekcjonerów. I to bardzo wdzięcznym jak można dowiedzieć się z tekstu Izabeli Magiery – Jarzembek. Ponadto w "Prestiżu" cała masa innych historii: o jachcie typu Star, najstarszej klasy regatowej na świecie, ciekawostki techniczne wyłapane z sieci, o tym jak zamienić dom w inteligentny komputer, o autostopie jako sposobie na podróżowanie, czy w końcu praktyczny przegląd miejsc do gry w tenisa. A dla pań? O paniach też nie zapomnieliśmy, są stałe rubryki, jest moda, są porady. A poza tym, kto powiedział, że pań nie zainteresuje wywiad z Markiem Kondratem czy też podróż do Konga? Miłej lektury.
Michał Stankiewicz




