„My Love”
scenariusz: Rafał Matusz, Filip Cembala
reżyseria i scenografia: Rafał Matusz
wykonanie: Filip Cembala
„My Love”
scenariusz: Rafał Matusz, Filip Cembala
reżyseria i scenografia: Rafał Matusz
wykonanie: Filip Cembala
„My Love” to wnikliwe spojrzenie na tranzycję i problemy osób transpłciowych. To próba pokazania cierpienia, a jednocześnie wyrażenie wielkiej niezgody na społeczny ostracyzm oraz bezduszne prawo.

Opowieść powstała na podstawie tragedii konkretnej postaci – Milo, transpłciowego Miłosza Markiewicza, ale jest szerokim spojrzeniem na problem rozmaitych wykluczeń, nie tylko spod znaku LGBTQ+. To potrzebny traktat o tolerancji, empatii i granicach wytrzymałości. Tytułowe „MY LOVE” to nic innego jak zniekształcone fonetycznie imię Milo.
Spektakl otwiera mocny song w formie występów Drag Queen. Jednak aktor Filip Cembala w finale pieśni dystansuje się od takiego postrzegania problemu dysforii płciowej, ogłaszając, że to wcale nie będzie rzecz o scenie queer. To trafny i bolesny cios w powszechne stereotypy. Brawo!
Dysforię płciową charakteryzuje chroniczne cierpienie i uporczywy dyskomfort wynikający z rozbieżności pomiędzy przypisaną a doświadczaną tożsamością płciową. Taka osoba odczuwa obcość własnego ciała, niezgodę na nie. Pierwszy monolog Cembala opowiada rozbierając się z szałowego kostiumu oraz pozbawiając mocnego makijażu. Jego twarz stanie się jakby brudna, rozmazana, nieokreślona. Założy także kostium, będący kwintesencją stylu unisex i oversize. Ni to garsonka, ni kostium, ni garnitur. Strój będzie mieć wiele wersji kolorystycznych uzyskiwanych albo poprzez zmianę, albo tylko przełożone na drugą stronę. To świetna praca Darii Friedrich.
Spektakl ma regularną strukturę montażu słowno-muzycznego (sic!). To czego nie da się powiedzieć, wybrzmiewa w poetyckich, bardzo „cembalskich” piosenkach. W przeciwieństwie do mówionych tekstów, frazy piosenek kipią charakterystycznymi zabawami językiem, znanymi z internetowej twórczości Filipa Cembali, czyli #Lowizmu. Niezwykła umiejętność aktora do tworzenia neologizmów jest tu bardzo na miejscu! Wokalna brawura również! Autorem muzyki, notabene znakomitej, jest mistrz musicalowego gatunku – Piotr Dziubek.
Poezji, albo po prostu konkretnej i konsekwentnej formy językowej zabrakło za to w monologach. Czasami wydaje się, że to nawet niezborna, dość przypadkowa, improwizacja. Brakuje im rytmu, regularnego tempa, spójnego stylu. Szkoda, że zabrakło językowej odwagi Cembali, która mogłaby przydać wywodom symbolicznych znaczeń, a nie jedynie reportażowej surowizny. Mimo to aktor zespala się ze swoją postacią w jedno eklektyczne sceniczne ciało. Jest autentycznie poruszony opowiadaną przez siebie historią. On rozumie o czym mówi. Nie sposób mu nie uwierzyć, nie sposób się nie wzruszyć, nie sposób pozostać obojętnym.
Za wizualną stroną spektaklu stoją Grzegorz Kujawiński i Marzena Chojnowska, którzy przygotowali bardzo dobre technicznie video.
Spektakl „My Love” w obliczu braku jakiejkolwiek formy edukacji w temacie transpłciowości w Polsce ma charakter unikalny i stanowi odważny i ważny głos w przestrzeni problemu. Ma szansę stać się dla Teatru Polskiego w Szczecinie swoistą „wizytówką”, tak jak swego czasu głośna „Edukacja seksualna” Teatru Współczesnego. Cieszy też, że po lżejszych oraz muzycznych propozycjach w Teatrze Polskim w Szczecinie przyszedł czas na teatralną publicystykę społeczną.




