- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Dr Samir Zeair: Słyniemy z niebanalnych operacji

Strona głównaZdrowie i urodaDr Samir Zeair: Słyniemy z niebanalnych operacji

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

O szczecińskiej transplantologii wątroby, dlaczego jedna z nich trafiła do przeszczepu w Pradze, nowej poradni, która może być „korytarzem życia”, 30 wątrobach, które przeszczepiono w szpitalu przy Arkońskiej w ciągu ostatnich pięciu miesięcy. Prestiż rozmawia z dr n. med. Samirem Zeairem.

 

Pojawiają się informacje o zaskakujących przypadkach w szczecińskiej transplantologii wątroby. Dochodzi do sytuacji, że jest więcej dawców niż biorców?

Nigdy nie było sytuacji, w której byłoby więcej narządów do przeszczepienia niż osób na nie oczekujących. To raczej niemożliwe, choć rzeczywiście coraz częściej zdarza się tak, że konkretny narząd nie pasuje do żadnego z potencjalnych biorców z naszego regionu. Wówczas trafia on do innego ośrodka. Takiego, w którym jest potencjalny biorca. My, transplantolodzy z Arkońskiej, nadal przeszczepiamy często i dużo, ale dziwi nas fakt, że wciąż spotykamy osoby ze Szczecina i okolic, które szukają pomocy w innych miastach i szpitalach. Jesteśmy jednym z najbardziej prężnych ośrodków transplantacyjnych w Polsce, mamy gigantyczne doświadczenie i pomagamy najlepiej jak możemy osobom czekającym na przeszczep wątroby. Zresztą nie tylko wątroby, bo w Szpitalu Wojewódzkim przeszczepiane są także nerki, a w Zdunowie również płuca.

Ale faktem jest, że niedawno jedna z wątrób ze Szczecina trafiła do Pragi czeskiej, bo dopiero tam znalazł się biorca.

Tak, to prawda. Doszło do takiej sytuacji z powodu braku biorcy w Szczecinie i regionie, który miałby taką samą, rzadką grupę krwi. Mało tego, nie znalazł się odpowiedni biorca w żadnym ze szpitali w całej Polsce. Dlatego po wątrobę przelecieli do nas specjaliści z Pragi. Tam był pacjent, który pod względem wagi, wzrostu i grupy krwi mógł skorzystać z narządu.

To współpraca transplantologiczna jest zakrojona na tak szeroką, międzynarodową skalę?

Owszem. My również jesteśmy w stanie skorzystać z wątroby, która odpowiada naszemu pacjentowi, a znajduje się np. w innym kraju. Wtedy udaje się tam nasz zespół, pobiera ją i z nią wraca. Dzięki wykorzystaniu samolotów i śmigłowców możemy uzyskać narządy znajdujące się nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach. Nie dzieje się to często, ale współpraca pod tym względem jest coraz szersza i coraz lepsza.

Panie doktorze, czy nie uważa Pan, że przeszkodą w kwalifikacji biorców mogą być kolejki do poradni leczenia chorób wątroby.

W szpitalu wojewódzkim przy Arkońskiej mamy świetnych hepatologów, którzy pracują w poradni hepatologicznej i w oddziale szpitalnym, którym kieruje prof. Marta Syczewska. To wybitni specjaliści. Niestety nasza przychodnia jest jedyną publiczną poradnią hepatologiczną w Szczecinie i jedną z trzech w całym województwie. Efektem takiego stanu rzeczy są kolejki i mimo najszczerszych chęci oraz wytężonej pracy moich kolegów i koleżanek pacjenci muszą w nich czekać. A nie każdy potencjalny biorca może. Dlatego wspólnie wpadliśmy na pomysł, jak ułatwić im drogę do przeszczepu, który może być dla nich szansą na zdrowie i życie. Uruchomimy nową poradnię chirurgii wątrobowej, transplantacyjnej, w której przyjmować będą chirurdzy transplantolodzy. Będzie to de facto poradnia chirurgiczna, ale w jej ramach przyjmować będziemy właśnie takich potencjalnych biorców.

– Reklama –

spot_img

Kiedy zostanie uruchomiona?

Bardzo zależy nam na czasie. Chcielibyśmy, by poradnia ruszyła jeszcze przed wakacjami, choć już teraz nie narzekamy na brak pracy. Przyjmujemy sporo pacjentów z bardzo ciężkimi i skomplikowanymi schorzeniami. Pochodzą oni z różnych części kraju m.in. zachodniej Polski np. Wrocławia, Poznania, Zielonej Góry. Tamtejsi lekarze transplantolodzy sami przyznają, że nie podejmą się operacji takich pacjentów i dlatego kierują ich do nas.

Nowa poradnia będzie takim swoistym „korytarzem życia” dla pacjenta i przeszczepu?

Tak, bo on teraz utyka w takim „wąskim gardle”, czekając na konsultację ze specjalistą. To wygląda tak, że lekarz rodzinny najpierw słyszy o niepokojących objawach i wysyła pacjenta np. na USG i inne badania. Następnie, gdy uznaje, że pacjent ma problemy związane z wątrobą, wystawia skierowanie do hepatologa, a pacjent ustawia się w kolejce. Ale jeśli już na tym etapie są poszlaki, że pacjent i tak finalnie trafi do transplantologa, to odpowiednio przygotowany personel w rejestracji powinien takiego pacjenta wyłowić i zapisać od razu do tej naszej nowej poradni. Wtedy pacjent, który potencjalnie może potrzebować przeszczepu i nie może czekać, nie utknie w kolejkach. Chodzi o taką szybką ścieżkę transplantacyjną opracowaną w taki sposób, by oczywiście nie łamać przepisów. Żeby wszystko odbyło się zgodnie z prawem. On nie ma uprzywilejowanej pozycji, ale chodzi o to, żeby dać mu szansę. Bo co z tego, że jesteśmy ośrodkiem, który przeszczepia wątroby, skoro on nie będzie mógł skorzystać z naszych usług.

Samodzielny Publiczny Wojewódzki Szpital Zespolony przy ulicy Arkońskiej w Szczecinie jest jednym z tylko dziewięciu ośrodków znajdujących się w sześciu polskich miastach, które przeszczepiają wątroby. Wątroby przeszczepiają też zespoły w Szpitalu Uniwersyteckim nr 1 w Bydgoszczy, Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku, SPSK im. A. Mielęckiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, Centralnym Szpitalu Klinicznym w Warszawie, Instytucie „Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie, Szpitalu Klinicznym Dzieciątka Jezus w Warszawie, Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu i 4. Wojskowym Szpitalu Klinicznym z Polikliniką SPZOZ we Wrocławiu.

Jak widać po tym zestawieniu przeszczepiają głównie szpitalne uniwersyteckie – kliniczne. My jesteśmy szpitalem samorządowym, a na dodatek zajmujemy drugie miejsce w liczbie wykonywanych transplantacji wątroby (za szpitalem przy Banacha w Warszawie) i pierwsze, jeśli chodzi o jakość – przeżywalność realizowanych przeszczepień. To oficjalne dane pochodzące z raportu Poltransplantu.

Pierwsze przeszczepienie wątroby w SPWSZ w Szczecinie odbyło się 22 listopada 2000 roku. Z najnowszego zestawienia wynika, że od tamtej pory przeszczepiono w nim ponad 1100 wątrób. To bardzo dobry wynik.

Owszem, zważywszy na fakt, że początki nie były takie łatwe. Przez pierwszy rok wykonano tylko osiem przeszczepów. W następnym roku było 10 takich operacji. Później, przez kilka lat, robiono po 20 – 25 przeszczepów. W tym czasie przeszczep wątroby był prawdziwym wydarzeniem w szpitalu. Cały szpital stawał wtedy „na baczność”, to były wyjątkowe sytuacje. W którymś momencie doszło do pewnego rodzaju kryzysu kadrowego, o którym nie warto dzisiaj wspominać. Ważne jest to, że zespół z ul. Arkońskiej przeszczepiał, przeszczepia i zapewne będzie przeszczepiał nadal. Co więcej, robimy to coraz lepiej. Gdy lata temu zostawałem ordynatorem chirurgii i szefem zespołu transplantacyjnego diametralnie zmieniłem m.in. styl zabiegu, wprowadziłem do niego nowe techniki. To spowodowało skrócenie czasu operacji. Niektóre z nich wcześniej trwały po 16 godzin. Po wprowadzonych zmianach zabiegi stały się znacznie krótsze. Pacjent zaczął szybciej wstawać z łózka, funkcjonować i szybciej wracał do domu. Wcześniej czas pobytu w szpitalu dla takiego pacjenta wynosił 30 dni. Po zmianach – 15. Teraz praktycznie następnego dnia po przeszczepie pacjent może wstawać z łóżka.

To duży sukces.

Staliśmy się takim ośrodkiem, który zaczął wspomagać szpitale w innych miastach np. Wrocławiu i Bydgoszczy. Tamtejszych pacjentów transplantacyjnych, chirurgicznych, którzy mieli kłopoty z wątrobą, zaczęto wysyłać do nas. Mamy doświadczenie i wiemy, jak indywidualnie podejść praktycznie do każdego przypadku. Bo każdy przeszczep przecież jest inny, różni się od pozostałych. Wielu lekarzy z innych ośrodków korzysta z naszych metod i rozwiązań. To cieszy!

– Reklama –

spot_img

Niedawno transplantolodzy ze szpitala na Banacha w Warszawie chwalili się w popularnym programie jednej ze stacji telewizyjnych pewnym wyjątkowym przeszczepem wątroby.

Rzeczywiście, chodziło o pacjenta z zakrzepicą żyły wrotnej. Jest ona bardzo ważna dla życia człowieka, dla wątroby. W ogromnym skrócie – jeśli krew nie dotrze tą żyłą z jelita do wątroby, to człowiek umiera. Zakrzepica tej żyły, czyli jej niedrożność, oznacza, że przeszczep jest niewskazany. Ale my już półtora roku temu zrobiliśmy udane przeszczepienie u pacjenta z takim schorzeniem. Podłączyliśmy żyłę nerkową lewą, która jest długa, do żyły wrotnej przeszczepionej wątroby. Dzięki temu krew do niej przepływała. Będąc w Gdańsku na jednej z konferencji pokazywałem nasze rozwiązanie kolegom ze szpitala na Banacha. Byli zdumieni. Jestem szczęśliwy, że oni także podjęli się takiego zabiegu.

Czy zauważył Pan, że wzrosła transplantacyjna świadomość ludzi, jest już inne podejście do oddawania narządów do przeszczepów?

Jeśli chodzi o dawców, to mamy do czynienia z coraz lepszą sytuacją. W dużej mierze dzięki mediom. Mam różne spotkania na ten temat np. z młodzieżą. Ostatnio wzięło w nim udział 3,5 tysiąca młodych osób, uczniów, zgromadzonych w jednej z hal sportowo-widowiskowych. Spotkanie dotyczyło właśnie oddawania narządów, także po śmierci. I świadomej zgody na to. To był nasz duży sukces. Widać było po tych młodych ludziach zrozumienie dla tego zagadnienia. Tak, świadomość ludzka i akceptacja takich zachowań jest coraz większa. Nie ukrywam, że jesteśmy z tego powodu bardzo zadowoleni.

W tym roku, w ciągu pięciu miesięcy, w Szczecinie przeszczepiono już ponad 30 wątrób.

I każdy z pacjentów przeżył, nie było ani jednego zgonu. A przeszczepiamy wątroby osobom będącym często w bardzo poważnych stanach.

Ile ich będzie w Szczecinie do końca tego roku?

Myślę, że przekroczymy 80 – 90. Taki mamy cel. Chcielibyśmy dotrzeć do tej magicznej liczby 100 przeszczepianych rocznie wątrób. I jesteśmy w stanie to zrobić. W kwietniu tego roku pięć wątrób przeszczepiliśmy w trzy dni.

Do Szczecina może się zgłosić każdy, z dowolnej części kraju?

Każdy, z całej Polski. Nie ma żadnych barier, żadnej rejonizacji. A my słyniemy z niebanalnych operacji i metod. Często robimy coś niespotykanego w innych ośrodkach. Ale to wszystko jest zawsze zaplanowane i odpowiednio przygotowane. Podejmujemy się przeszczepów, których do tej pory w Polsce nie realizowano zbyt często. Chodzi np. o przeszczepy wątrób w przypadku choroby nowotworowej dróg żółciowych. W zeszłym roku wykonaliśmy taką operację. To szansa, światełko w tunelu dla osób, dla których nie było już innych możliwości leczenia. Mamy duże możliwości zwiększenia liczby takich zabiegów, ale aby tak się stało, zarówno pacjenci jak i inni lekarze w regionie muszą wiedzieć, że takie rzeczy dzieją się właśnie tutaj, u nas, w szpitalu przy Arkońskiej.

Czym nas więc Pan i Pana zespół zaskoczy w najbliższym czasie?

Tak jak wspomniałem, chcemy wejść w jeszcze szerszym zakresie w choroby nowotworowe, jako wskazanie do przeszczepu, rozszerzyć zakres tych wskazań. To jest dla nas teraz priorytet. W czasach, gdy nowotwory dotykają coraz większej liczby osób, musimy zmierzyć się z tym wyzwaniem. Planów mamy zresztą znacznie więcej. Chcielibyśmy kupić drogą aparaturę do reperfuzji wątroby, która pozwoliłaby na sprawdzenie, jak funkcjonuje pobrana wątroba jeszcze przed przeszczepieniem. Robi się to po to, by mieć pewność, że narząd, którego stan mógłby budzić wątpliwości, możemy bezpiecznie przeszczepić, znając wyniki i parametry. Bo jeśli pobrana wątroba będzie dobrze funkcjonowała w maszynie, to podobnie zachowa się w organizmie biorcy.

Kuszono Pana transferem, propozycją zmiany barw szpitalnych, przejścia do innego szpitala w Szczecinie albo w ogóle przeniesienia się do innego ośrodka?

Owszem, były takie propozycje i nadal się pojawiają. Ale nie skorzystam. Tutaj pracuję od lat, jestem związany ze swoimi współpracownikami, tutaj mogę realizować swoje zawodowe plany, a wciąż mam ich sporo. Nieskromnie myślę, że nasz program transplantacyjny jest na bardzo wysokim poziomie. Zresztą cały oddział chirurgii funkcjonuje dobrze. To tutaj wychowałem wielu młodych lekarzy. Kończąc tutaj specjalizację, wiedzą, że są konkurencyjni na rynku. Wszyscy i wszędzie wiedzą, gdzie oraz u kogo uczyli się zawodu. Myślę, że dzięki temu mają dużo lepsze perspektywy.

 

 

Dr Samir Zeair

Specjalista chirurgii ogólnej, naczyniowej, onkologicznej i transplantologii klinicznej, lekarz kierujący oddziałem chirurgii ogólnej i transplantacyjnej z pododdziałem chirurgii onkologicznej i oddziałem chirurgii naczyniowej Szpitala Wojewódzkiego przy ulicy Arkońskiej w Szczecinie, kierownik zespołu transplantacyjnego SPWSZ, konsultant wojewódzki w dziedzinie chirurgii naczyniowej.

– Reklama –

clochee1000x100

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać