- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Kamila Stachura – Autentyczność nie jest trendem

Strona głównaStyl życiaLudzieKamila Stachura - Autentyczność nie jest trendem

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

Z korporacji farmaceutycznej do własnej kliniki, z intensywnej pracy zawodowej do momentów, w których – jak sama przyznaje – musiała na nowo nauczyć się odpoczynku i dbania o siebie. Dr Kamila Stachura, dermatolog i lekarz medycyny estetycznej, opowiada o drodze pełnej konsekwencji, ale też doświadczeń, które przewartościowały jej spojrzenie na życie. Dziś podkreśla, że medycyna estetyczna to nie tylko technologia i zabiegi, ale przede wszystkim odpowiedzialność, autentyczność i długofalowe myślenie o pacjencie – i o sobie.

Zanim otworzyła Pani własną klinikę, miała Pani doświadczenie w korporacji farmaceutycznej – jak dziś patrzy Pani na tę zawodową drogę i decyzje z tamtego czasu?

Ta droga była dla mnie bardzo wartościowa, ukształtowała mnie. Droga jest tak samo ważna, jak cel. Doświadczenie z pracy z publicznej służy zdrowia oparte na wielu ciekawych doświadczeniach, ale też ograniczeniach spowodowało, że możliwość stworzenia dla pacjenta miejsca gwarantującego dostęp do światowych rozwiązań medycznych i wysoką jakość leczenia szybko stały się moim planem na zawodowe życie. Doświadczenie medyczne to filar tej decyzji, ale doświadczenie korporacyjne bardzo mi pomogło w założeniu i prowadzeniu kliniki.

Czego nauczyły Panią te różne drogi zawodowe? Czego nauczyła się Pani o sobie i swojej determinacji?

Na pewno dowiedziałam się o sobie, że jestem kobietą, którą do działania napędzają marzenia i pasja. Mam naturę pioniera, chciałam dla moich pacjentów oferty złożonej nie tylko z pojedynczych zabiegów, maszyn, technologii – chciałam kompleksowego działania i tworzenia planów terapii opartych na tym, co jest wysokiej jakości, sprawdzone i bezpieczne. Dążyłam do zbudowania miejsca, które zapewni mi komfort tworzenia nowatorskich, indywidualnych planów terapii łączonych i bardzo szerokie możliwości działania. Mam to. Moje doświadczenie zawodowe to odebrane lekcje odwagi, elastyczności i odpowiedzialności. Bardzo świadomie wybrałam swoją drogę zawodową i jestem przede wszystkim lekarzem. Zobowiązanie towarzyszące tej profesji jest wiodącym drogowskazem w codziennych sprawach i kieruje mną także w zarządzaniu kliniką. Jeśli natura człowieka jest jego siłą, to ja mam naturę lekarza z powołania i dowiaduję się tego każdego dnia o sobie.

Zespół to nie jest suma osób, to coś więcej. Trudno go budować bez potknięć, będąc non stop w gabinecie z pacjentami, czy… walcząc o życie
w szpitalu. Chciałabym być takim spoiwem chroniącym tę całość.

W pracy z pacjentami, co jest dla Pani ważniejsze: szybki efekt czy długofalowe zdrowie i jakość skóry?

Na szczęście możliwe jest dzisiaj i jedno i drugie. Te rzeczy nie stoją w opozycji. Długofalowe zdrowie pacjenta i jakość skóry, nie wyklucza szybkich efektów. Jestem lekarzem i mówię TAK dla spektakularnych efektów, które dzisiaj można osiągać w sposób bezpieczny i dobry dla skóry. To moja dewiza, ale zawsze w połączeniu z patrzeniem szerokim kadrem na pacjenta i indywidualne wskazania zdrowotne, nie tylko estetyczne. Medycyna estetyczna to maraton, a nie sprint. Wiedzą to moje pacjentki, bo w taki sposób podchodzimy do rozmowy o oczekiwanych efektach i planowaniu zabiegów. Dermatologia jest fascynującą nauką o skórze, która jest naszym największym organem i barometrem kondycji zdrowotnej organizmu. Dla lekarza to zwielokrotniona możliwość działania na rzecz pacjenta, a przy medycynie estetycznej to filar, na którym warto oprzeć wszystkie działania i plany zabiegowe. Dogłębna znajomość tego organu daje przewagę w planowaniu i realizacji działań z zakresu medycyny estetycznej.

fot. materiały prasowe

Jak zmieniły się pacjentki medycyny estetycznej na przestrzeni lat i które podejście najbardziej Panią dziś zaskakuje?

Nie ma jednorodnej grupy pacjentek, w mojej klinice są bardzo różne osoby, różne podejścia do zabiegów i nie zawsze np. wiek jest tym wyznacznikiem różnicującym potrzeby i oczekiwania.

– Reklama –

spot_img

Praca z tak wieloma różnymi osobami jest wielką przyjemnością i niezwykle ciekawym aspektem mojego zawodu. Dzisiaj pacjentki bez względu na wiek wiedzą, że nie ma jednego dobrego zabiegu dla wszystkich, są bardzo świadome możliwości i w zdecydowanej większości chcą naturalnych efektów. Jednocześnie coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że najważniejsza nie jest szybka i pochopna decyzja, ale zaufanie do eksperta, który wykonuje zabieg. Mam wyjątkowe pacjentki – czekają czasami kilka miesięcy na wizytę, stawiając na jakość, a nie na szybki termin.

Medycyna estetyczna to dzisiaj dla wielu osób sposób na zaakcentowanie własnego stylu i poprawę samopoczucia. Wybierana przez pacjentki droga do tego celu niekiedy mnie zaskakuje. Dlatego w gabinecie kładę nacisk, na słowo medycyna, czyli dziedzina, która wymaga w dzisiejszych czasach udziału lekarza łączącego doświadczenie z wyrafinowanymi umiejętnościami, wykraczającego poza standardowe rozwiązania i połączenia preparatów i i technologii. W ten sposób tworzymy w klinice warunki przyciągające uwagę najbardziej wymagających pacjentów. Ich grupa rośnie i to mnie bardzo cieszy.

Jest Pani aktywna naukowo, bierze udział w licznych konferencjach i podróżuje po świecie – jak te doświadczenia wpływają na Pani codzienną praktykę i rozwój kliniki? Czy jest jakieś miejsce, konferencja albo trend w światowej medycynie estetycznej, który szczególnie Panią zainspirował lub zmienił sposób myślenia o pracy?

Przez lata mojej pracy takich trendów i wydarzeń, było wiele. Przyglądam się im bardzo uważnie. Dermatologia, medycyna estetyczna, kosmetologia wymagają nieustannego uczenia się, wymagam tego od siebie i od moich współpracowników.

Natomiast od początku mojej pracy w medycynie byłam wierna przekonaniu, że wszystko, co robię w gabinecie, musi być najwyższej jakości – dla dobra skóry. Ta prosta zasada ukształtowała moją drogę. Nauka daje odpowiedzi na wiele pytań, kieruję się tą zasadą w pracy. Jeśli coś jest tzw. trendem, ale nie ma poparcia w badaniach, jeśli preparaty czy technologie budzą moje wątpliwości w działaniu na skórę – nie wprowadzam tego do naszej oferty. Jako dermatolog jestem w stanie przewidzieć wpływ danego rozwiązania na skórę, zarówno w perspektywie kilku miesięcy jak i wielu lat. Są rozwiązania, których z tego powodu nie stosowałam i nie stosuję. Oglądam je tylko na moim fotelu zabiegowym u pacjentek, które zdecydowały się na nie kilka lat temu w innych miejscach, a dzisiaj w naszej klinice szukają pomocy.

fot. materiały prasowe

Jeśli umiemy weryfikować tzw. trendy i wybierać z nich, to co dobre dla pacjentów, mogą stać się ciekawą inspiracją.

Znane wszystkim kierunki slow aging, anty aging czy głośne ostatnio longevity, budzą w sposób naturalny i moje zainteresowanie, ale w gabinecie stykamy się z konkretnym pacjentem i jego życiem – bardzo indywidualną osobą. Trendy nie są odpowiedzią na potrzeby każdego pacjenta, chociażby ze względu na jego wiek, styl życia czy inne okoliczności. Dlatego nie podążam ślepo za nimi, a wybieram tylko to, co dobre dla pacjenta. Propozycje z zakresu medycyny estetycznej muszą być zawsze bardzo indywidualnie dobrane i uwzględniające wspomniany wcześniej szeroki kadr patrzenia – znacznie wybiegający poza to, co widoczne gołym okiem na fotelu zabiegowym.

Buduję miejsce i zespół na podstawowej zasadzie – wszystko, co robisz w gabinecie, robisz dla dobra pacjenta. To on w klinice jest zawsze w centrum uwagi, nawet w sytuacjach, kiedy miałoby to podzielić zespół.

Od zawsze stawiam więc na zdrowie i bezpieczeństwo, i na autentyczność w wyglądzie, która jest tak indywidualną i cenną cechą. Dążę do tego, aby moje stałe pacjentki wyglądały tak, jak tego potrzebują na danym etapie życia, z zachowaniem wszystkich swoich atrybutów i z doskonałą jakością skóry. Często oznacza to wygląd, który spełnia ich oczekiwania nazywany np.: „odmłodzeniem”

Autentyczność i jakość wróciły do łask w medycynie estetycznej i bardzo mnie to cieszy. Potrzebujemy jej w zabiegach i miejscach, które wybieramy. Wszyscy jej szukamy, choć nie zawsze potrafimy ją znaleźć. Brak rozdźwięku między deklaracjami a czynami tworzy jakość, to mój atrybut zawodowy – na nim wszystko zbudowałam.

– Reklama –

spot_img

Autentyczność i jakość w pracy to nie trend, to jest postawa, której konsekwentnie pozostaję wierna.

Ministerstwo Zdrowia jasno podkreśliło, że zabiegi medycyny estetycznej są świadczeniami zdrowotnymi i powinny być wykonywane przez lekarzy z odpowiednimi kwalifikacjami – jak Pani ocenia to stanowisko i jego wpływ na rynek?

Stanowisko to nie jest nowością, tylko przypomnieniem obowiązujących przepisów. Nie ma powodu do rywalizacji pomiędzy grupami zawodowymi, których kompetencje wzajemnie się uzupełniają. Takie doświadczenie wynoszę z mojej kliniki i do takiego podejścia zachęcam przedstawicieli obu grup zawodowych. Sprawdza się i co najważniejsze, jest dobre dla pacjenta.

Jak udaje się Pani zachować równowagę między intensywną pracą a życiem prywatnym — co pomaga Pani „odłączyć się” od zawodu? I jak doświadczenie choroby wpłynęło na Pani spojrzenie na życie, pracę i relację z pacjentem?

Lubię podróże: chwile dla siebie i możliwość obserwowania ludzi, to daje mi odpoczynek. Tworzenie i prowadzenie kliniki to praca na różnych poziomach i konieczność uwzględniania jednocześnie wielu czynników, które wpływają na ostateczny kształt miejsca. To niełatwe zadanie, ale z domu wyniosłam etos pracy – bywa pomocny w budowaniu miejsca, które bardzo szybko zyskało zaufanie pacjentów. To zaszczyt, ale i ogromne zobowiązanie.

Przed chorobą pracowałam każdego dnia, po kilkanaście godzin dziennie. To się jednak przewartościowało, aczkolwiek jestem teraz w momencie, w którym klinika wymaga mojej obecności i uważności – nie tylko jako lekarza, ale także jako właściciela. To nigdy nie jest do pogodzenia z ilością wolnego czasu dla siebie, którą chciałabym mieć. Mam słabość do ciągłego rozwoju, optymalizacji i poprawiania sposobu funkcjonowania miejsca, które stworzyłam i które jest moim domem. Chciałabym też jako liderka, działać jak klej, który łączy wszystkie elementy kliniki, nakierowując zespół na cel.

Choroba najpierw wymusiła, a potem nauczyła mnie odpoczywania i czerpania z chwil, godzin, dni tylko dla siebie. Choroba zburzyła też w moim przypadku najbardziej podstawowe filary życia każdego człowieka: zaufanie i bezpieczeństwo w życiu prywatnym. Nie tknęła tylko dwóch aspektów: wypracowanego przez lata zaufania moich pacjentów i niezwykłej relacji z dziećmi. Bezcenne i stanowiące sens powrotu do zdrowia.

fot. materiały prasowe

Na jakich wartościach buduje Pani swój zespół i kulturę pracy w klinice?

Zespół to nie jest suma osób, to coś więcej. Trudno go budować bez potknięć, będąc non stop w gabinecie z pacjentami, czy… walcząc o życie w szpitalu. Chciałabym być takim spoiwem chroniącym tę całość. Uczę się kształtować w sobie umiejętności miękkie – to konieczne do tego, aby oprócz roli właścicielki spełniać w zespole rolę takiego spoiwa. Właściciele firm doskonale wiedzą, o czym mówię. Własny biznes wypełnia głowę i czas 24h, ale za to chwile dla siebie smakują nam w sposób szczególny.

Buduję to miejsce i zespół na podstawowej zasadzie – wszystko, co robisz w gabinecie, robisz dla dobra pacjenta. To on w klinice jest zawsze w centrum uwagi, nawet w sytuacjach, kiedy miałoby to podzielić zespół.

W jakości nie chodzę na kompromisy. Nie boję się podejmowania decyzji, nawet jeśli wydają się trudne. Wartości mojej kliniki to jakość we wszystkim, co robimy, transparentność i zaufanie. Zawsze można znaleźć sposób na wyjście z każdej trudnej sytuacji, jeśli kierujemy się tymi zasadami. Bez nich nie zbudujemy zaufania pacjenta – najważniejszego kryterium sukcesu. Warunkiem jest uczciwość wobec pacjenta i pozostałych członków zespołu. Nie wszystko, co możliwe jest dopuszczalne w tej klinice. Cenię ludzi, którzy mają odwagę się ze mną nie zgodzić – uważam, że to najdoskonalsza forma zaufania, a relacje oparte na zaufaniu są kluczowe i konieczne, aby osiągnąć sukces – a ja go chcę i na niego ciężko pracuję.

Dziękuję za rozmowę.

ul. Jagiellońska 87 | 70–437 Szczecin
tel. 535 350 055 | www.klinikadrstachura.pl

– Reklama –

clochee1000x100

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać