Nie mają najpiękniejszej siedziby w Europie (bo nie mają jej w ogóle), ale są muzyczną wizytówką Szczecina i Pomorza Zachodniego. Samodzielny, samorządny i piekielnie zdolny artystyczny twór zdaje się działać wbrew wszystkiemu i wszystkim. Niczym Pendolino mkną po muzycznych torach, zdobywając po drodze nową publiczność, środki finansowe, wybitnych współpracowników i nowe umiejętności. Z Emilią Goch, szefową Baltic Neopolis Orchestra, której tytułowy upór wydaje się być źródłem sukcesu, rozmawia Daniel Źródlewski.