- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Aleja Wojska Polskiego powraca

Strona głównaNewsyAleja Wojska Polskiego powraca

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

Dla niektórych, to nadal najdłuższa ulica w Szczecinie. Ale jednak nią nie jest. aleja Wojska Polskiego jest unikatowa, niezwykła, pełna wspomnień oraz reprezentacyjna, szczególnie na swym śródmiejskim odcinku od kina Pionier 1907 do placu Szarych Szeregów. W czasach PRL-u była słynna na cały kraj. Taki szczeciński odpowiednik warszawskiej Marszałkowskiej, łódzkiej Piotrkowskiej, krakowskiej Floriańskiej czy sopockiego „Monciaka”. Zawsze przy niej funkcjonowały najlepsze sklepy, najpopularniejsze lokale gastronomiczne i rozrywkowe, była zawsze pełna energii i życia. Mieszkać przy niej lub funkcjonować, to była nobilitacja w Szczecinie. Czarne chmury nadciągnęły nad aleję w latach 90. ubiegłego wieku. Stała się cieniem dawnego ekskluzywnego miejsca. Dwa lata remontu miały przywrócić jej blask. Czy operacja się udała? A może leży i czeka aż zastosowana terapia zacznie przynosić efekty?

Nadzieja na lepsze czasy dla alei pojawiły się w sierpniu 2021 roku, kiedy podpisano umowę na modernizację jej reprezentacyjnego odcinka. – Musieliśmy wypracować projekt, który nie będzie z jednej strony tylko i wyłącznie modernizacją układu drogowego, ale także spowoduje, że ulica odzyska swój blask i będą się tutaj pojawiały działania społeczne, inicjatywy i pomysły, które będą ożywiały tą ulicę i przyciągały do niej mieszkańców – zapewniał przed rozpoczęciem prac Piotr Krzystek, prezydent Szczecina.

Kino Pionier 1907, znajduje się przy alei Wojska Polskiego 2. Jedna z głównych wizytówek Szczecina. Jeszcze do niedawna uznawane było (również przez Księgę Guinnessa) za najstarszy, ciągle działający, taki obiekt na świecie. Kino – legenda. Całkowite zaprzeczenie multipleksów – kameralne, wysmakowany repertuar, zupełnie inna publiczność, bez popcornu i coli. Za to z pianinem, na którym gra taper podczas prezentacji niemych filmów w jednej z dwóch kinowych sal – Kiniarnia. Filmy ogląda się w niej przy stolikach w towarzystwie lampki wina. Ale dobra passa Pioniera przestała trwać za sprawą wybuchu epidemii. Potem zaczęła się modernizacji alei.

– To był bardzo długi remont i dla nas bardzo uciążliwy. Nie było żadnego dojścia do kina. Ludzie mieli spore problemy, żeby do nas dotrzeć, nie byli przygotowani na jakieś wycieczki po rozkopach, prawie górskie wyprawy. Nie było żadnego przygotowanego dojazdu, samochody i taksówki nie dojeżdżały w bezpośrednie sąsiedztwo Pioniera, trzeba było pieszo pokonywać te wertepy. To się momentalnie odbiło na wynikach finansowych kina. Ale przecież nie tylko naszych. Proszę zobaczyć, ile firm padło w tym czasie w alei. Ten okres był zabójczy dla wielu z nas – wspomina Jerzy Miśkiewicz, współwłaściciel Pioniera.

Miesiące remontu odcisnęły swoje piętno także na kolejnej legendarnej firmie – fotograficznej pracowni Mini fot (aleja Wojska Polskiego 12).

– Tak się złożyło, że dwa lata temu wróciłam do Szczecina po pobycie za granicą. Zaczęłam współpracę z moją mamą i Mini fotem, którego jest właścicielką. I to akurat wtedy, kiedy nastąpił początek remontu alei (śmiech). Mimo to zaczęłam działać, wymyślałam różne akcje mające nie dać zapomnieć mieszkańcom, że istniejemy i działamy mimo remontu. Nie ukrywam, ten czas był dla nas ciężki, Klienci narzekali, że mają kłopoty z dotarciem do zakładu, nie ma, jak dojechać do niego, nie ma, jak dojść, nie ma jak i gdzie zaparkować. Ale mimo to dzielnie znosili te trudy i do nas przychodzili. Być może troszkę zmobilizowani tradycją, sentymentem, profesjonalizmem naszej firmy. Przeżyliśmy ten czas, ale nie było łatwo (śmiech). Bo to wszystko było bardzo zniechęcające, ten kurz, gwar, huk prac. Ten okres był trudny. Na pewno odczuliśmy go negatywnie od strony finansowej i frekwencyjnej. Ale na to też nałożyły się inne czynniki m.in. najpierw covid, a potem inflacja. I w końcu nastał czas remontu alei. Myślę, że to wszystko łącznie dało nam trochę po kościach. Ale cały czas mieliśmy nadzieję, żyliśmy nią, że to się skończy i będzie lepiej – mówi Olga Iwanow, wnuczka właściciela Minifotu.

Wydaje się, że stoicki spokój, wobec remontu alei, prezentuje znany satyryk i rysownik Henryk Sawka, który, wraz z żona Ewą, jest właścicielem galerii przy Wojska Polskiego 40/u3.

– Zawsze marzyliśmy, aby aleja była takim małym berlińskim Kudamm-em. Bo to najlepsze miejsce na galerie, kawiarnie, miejsca dla ludzi, w których mogliby się spotykać. Remont, jak każdy, zawsze jest uciążliwy. Ale ten, kto miał remont w domu zdaje sobie z tego sprawę. Jeżdżę teraz po Warszawie i widzę co tam się dzieje. Niektóre ulice są tam nie do przejechania, podobnie jak w Poznaniu. Pamiętam też doskonale co działo się we Wrocławiu. Niestety, każda operacja trochę trwa – stwierdził Henryk Sawka.

Za to goryczy nie kryje i wielu ostrych słów nie żałuje Bogumiła Polańska – właścicielka kolejnego kultowego miejsca w alei – Baru Pasztecik (Wojska Polskiego 46). Niektórzy mawiają, że być w Szczecinie i nie zjeść tego legendarnego przysmaku, to jakby w ogóle nie być w stolicy Pomorza Zachodniego. – Co tu dużo mówić, ciężko było. Ulica była tak rozgrzebana, że do pracy nie można było dojść. Wszędzie dziury, rozkopy, pościągane chodniki, jezdnie rozwalone. Żadna firma nie chciała dowieźć nam towaru, to były największe problemy. Na szczęście znalazła się taka, której zależało na współpracy. Podjeżdżali na róg i później wózeczkami wozili towar! Można to sobie wyobrazić? To była prawdziwa tragedia. Nikt o nas, prowadzących firmy przy alei, w tym okresie nie pomyślał, kompletnie nikt. Najpierw przecież jeszcze była epidemia covid. I to już było krucho. A ostatnie cztery lata były bardzo ciężkie. Bardzo mocno dostaliśmy „po kieszeni”, ale ludzie tego nie rozumieją i ciągle pytająo obniżki cen, upusty, rabaty. Cztery lata jesteśmy w kryzysie. Inni podwyższyli ceny, my nie. A mamy chyba jedne z najtańszych pasztecików w Szczecinie, choć o najlepszej jakości. To produkt regionalny, musze się trzymać receptury – podsumowuje Bogumiła Polańska.

Quo vadis alejo?

– Reklama –

spot_img

Co daje będzie z Wojska Polskiego? Czy ma szanse na sukces, na powrót do czasów świetności? Czy spełnia pokładane w remoncie nadzieje? W jaki sposób powinna się rozwijać, w którą stronę powinna zmierzać, co się na niej powinna dziać?

– Mam nadzieję, że ona teraz ruszy. Szczególnie latem. To się musi rozkręcić, bo ludzie są też przyzwyczajeni do tego, że jest zamknięte, w alei jest ciągle byle jak. Musi się dziać coś spektakularnego, żeby ludzie wrócili i zaczęli przychodzić na Wojska Polskiego, znowu przyjąć, że to jest świetne miejsce. Jest taki projekt miasta pt. „Słynna Aleja”. On trwa już dosyć długo. Ale nie widać jednak, żeby zyskał jakiś większy odzew. Wydaje mi się, że jednak trzeba wymyślić coś na nowo, żeby rozruszać tę ulicę, ktoś musi coś fajnego zrealizować. Jest różnica i to diametralna, to się wszystko pozmieniało teraz. Może jeszcze nie wróciliśmy do tych czasów naszej świetności, ale widać znaczącą różnicę. Wielu ludzi może się jeszcze boi, albo wciąż uważa, że tam nie ma dojazdu, nie ma gdzie zaparkować samochodu. Ale pomalutku wszystko wróci do normy. Trzeba nagłaśniać, że alei jest wszystko lepiej, że wracamy do normy i może to ruszy – uważa Jerzy Miśkiewicz.

Powrót do sytuacji sprzed remontu zajmie na pewno trochę czasu. Założenia były takie, że sytuacja ma być lepsza niż przed remontem, więc właściwie czekamy na coś takiego, na taką sytuację. Mamy nadzieję, że ta modernizacja jednak pobudzi aleję do życia i większej na niej aktywności, że otworzą się nowe firmy i działalności, dookoła nas, gdzie w tej chwili jest dużo pustostanów. Moim zdaniem aleja ma szansę na rozwój i mam nadzieję, że nastąpi to w przeciągu roku. Bardzo liczę na wiosnę, kiedy wszystko się budzi do życia, powinna więc i aleja. Przyjdą nowi wynajmujący, otworzą się nowe lokale usługowe i gastronomiczne. Widać to już na tym odcinku od placu Zgody do Szarych Szeregów, że już coś się pozytywnego pod tym względem dzieje. Są nowe lokale, knajpki, przychodzą tam już inni ludzie, szukając czegoś nowego, może innego, nowych atrakcji – zauważa Olga Iwanow.

Przebudowa alei pozwoliła wzmocnić potencjał wizerunkowy, prestiżowy tej okolicy uważa Przemysław Soroka z firmy mTłumaczenia.pl (Wojska Polskiego 56).

– Infrastruktura ładnie komponuje się z zabudową. Bardzo dobrze, że są miejsca parkingowe dostępne dla klientów. Modernizacja pozwoliła alei wkomponować się w okolice deptaku oraz ulicy Jagiellońskiej, a więc w ścisłe centrum. Aleja może przyciągać sporo małych i średnich firm, zwłaszcza że Beliani już taki ruch wykonał. Modernizacje kamienic powinny mieć na uwadze potencjalne wykorzystanie komercyjne. Czy zmodernizowana aleja ma szansę na sukces? W dużej mierze tak. Dobrze, że nie popełniono błędu ulicy Krzywoustego i są sprytnie wkomponowane miejsca parkingowe. Szerokie chodniki mają potencjał wykorzystania jako strefa rozrywkowa, jak jarmark bożonarodzeniowy w tym roku. Jest również potencjał na ciąg rozrywkowo-restauracyjny. Generalnie bardziej widzę kierunek komercyjny niż mieszkaniowy – dodaje Przemysław Soroka.

– Na Wojska Polskiego jest teraz zdecydowanie więcej miejsca I przede wszystkim jest ładnie. A jak mówią fachowcy i wskazują badania, architektura i otoczenie ma wpływ na nasze codzienne funkcjonowanie i samopoczucie – dodaje Henryk Sawka.

– Aleja ma szansę odnieść sukces, ponieważ jest przepiękna – nie ma wątpliwości Daniel Otmianowski właściciel Optyk Sekret. – Jedyne czego teraz nam brakuje, to miejsc postojowych i uzupełnienia najemców w pustych lokalach. Jako zespół jesteśmy zadowoleni z przebudowy, może byśmy dodali jeszcze miejsca Kiss & Ride w miejscach, gdzie zupełnie bezsensownie stoją słupki. Jestem przekonany, że aleja będzie prężnie działać, jak pojawią się działający przedsiębiorcy. Oprócz tego może stać się nowym centrum wydarzeń kulturalnych. Remont samej alei nie miał większego wpływu na okoliczny ruch uliczny, więc okresowe wyłączanie jej z użytku w celach kulturalnych wydaje się dobrym pomysłem na promocję całego miasta.

Menedżerskim okiem

Zmodernizowana aleja została otwarta pod koniec sierpnia tego roku. Od razu u jednych wzbudziła zachwyt, u drugich falę hejtu. Ale okazało się, że przyniosła również pewne, niespotykane dotąd w Szczecinie, rozwiązanie. To menedżer alei Wojska Polskiego. Funkcję tę pełni dr Dorota Kowalewska – znana w Szczecinie społeczniczka oraz pełnomocniczka Rektora Uniwersytetu Szczecińskiego ds. Ukrainy.

Na czym polega funkcja menedżera alei Wojska Polskiego?

– Reklama –

spot_img

Wojska Polskiego jest specyficzną ulicą dla szczecinian, to kwintesencja szczecińskości. Jej modernizacja trwała wiele miesięcy i sprawiła wiele trudności. Bardzo nam zależy na mieszkańcach tej ulicy, ale również na przedsiębiorcach, którzy prowadzą przy niej swoją działalność. A moja funkcja polega na organizowaniu kontaktów z użytkownikami alei. Staram się być rzecznikiem ich spraw, wniosków, uwag. Łatwiej zgłosić się do mnie, że trzeba coś poprawić, niż oczekiwać na interwencję z jakiejś instytucji. Menedżer alei Wojska Polskiego jest funkcją społeczną, nie otrzymuję za nią pieniędzy. Ci którzy mnie znają wiedzą, że nie mam czasu na opowiadanie o sobie. Wolę działać. Bardzo mi zależy na moim mieście, władzom także i to jest naturalne. Staramy się więc to wszystko łączyć.

Czy ma Pani już jakiś plan na aleję?

Aleja – inaczej niż „ulica” – kryje w nazwie pewien przywilej, ma też przeogromny potencjał. Wojska Polskiego to był bardzo modny kawałek miasta i to jest dla nas ważny punkt odniesienia. A jakie będą nasze działania? Wszystko jest związane z budżetem. Chciałabym wykorzystać narzędzia finansowe, które są w mieście. Chciałabym, aby bardziej było w alei widać sztukę. Ale też, żeby to nie było działanie przypadkowe. Mam nadzieję, że to wszystko wyjdzie. Aleja będzie żyła swoim życiem, choć zupełnie inaczej wiosną, latem, jesienią i zimą. Ciągle jesteśmy w jej tzw. fazie remontowej. Nie wszystkie więc rzeczy możemy robić.

Czyli ofensywy działań możemy się spodziewać wiosną?

Poznaję ludzi, już napisałam pierwszy grant, który spowodował kolejną aktywność w alei. Chciałabym zorganizować spotkanie przedsiębiorców z prezydentem Szczecina. Ale nie można tego zrobić „na hurra”, to wszystko musi być wypracowane, przygotowane. A przedsiębiorcy w alei są bohaterowie, przetrwali naprawdę trudny okres w swoim życiu. Zrozumienia dla nich jest bardzo dużo, ale nie zawsze wszystko da się załatwić od razu, od ręki. Już niedługo będzie się więcej działo np. zimą w alei odbędzie się Jarmark Bożonarodzeniowy.

Puste lokale prywatnych właścicieli nadal są wątpliwą ozdobą tej alei.

Sądzę, że ten stan nie utrzyma się długo, wiem, że obecnie wszystkie lokale mają swoich właścicieli, zatem to od nich będzie zależał sposób zagospodarowania. Teraz to wygląda może niezbyt elegancko, ale liczymy na to, że wkrótce to się zmieni. Aleja jest miejscem dla wszystkich, co zwykle oznacza konieczność godzenia sprzecznych oczekiwań. Plac zabaw spotyka się z krytyką, ale ci, którzy mają małe dzieci mówią, że to świetne rozwiązanie, bo nareszcie nie muszą daleko chodzić, dzieci się tam świetnie czują. Za chwilę będzie przygotowana część parkingowa, następnie część dla seniorów. Wszystko po kolei. To trudny czas dla samorządów i trzeba mieć odwagę, żeby pewne rzeczy realizować. I ta odwaga w naszym mieście jest.

 

– Reklama –

clochee1000x100

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać