Wszędzie tam, gdzie prestiż...
Zupełnie niecodzienny dla nas wszystkich. Celowo używam słowa „był”, bo uważam, że najgorsze już za nami.
Jako, że jestem sentymentalna, pozwoliłam sobie zacytować wiersz Juliana Tuwima, którego nawiasem mówiąc, bardzo lubię.
W lutym wiele nowości. Zacznę od najważniejszej. W tym roku po raz pierwszy postanowiliśmy przyznać laury Prestiżu. Uznaliśmy, że po ponad dwunastu latach działalności magazynu czas najwyższy, aby nagrodzić nieprzeciętne osoby i wydarzenia w naszym mieście.
Na początku roku, zamiast żyć postanowieniami, wolę robić podsumowania. Sprawdzam co wyszło mi dobrze, które rzeczy odłożyłam na później.
Jeszcze raptem kilka dni grudnia i nastanie czas przez jednych wyczekiwany, przez innych mniej, ale jednak. Święta, drodzy Państwo.
Od poważnych, egzystencjalnych tematów, po te zdecydowanie lekkie. Ale po kolei. Okładka pod znakiem petardy światowej kinematografii – Agnieszki Holland.
Całe to mówienie o raku piersi – badaj się, bo zachorujesz – spływa po nas jak po kaczce. I tylko raz po raz okazuje się, że biorą już z naszej półki.
Odnoszę wrażenie, że dziennikarstwo ostatnich lat wymaga posiadania naklejki na czole, do której frakcji należysz.
Ja z uśmiechem wspominam niektóre sytuacje i mimo tego, że grałam pierwszoplanową rolę w całej serii absurdów rodem z „Monty Pythona” nie tracę humoru. Ba!
Plejada ciekawych bohaterów w lipcowym magazynie. Na szczególną uwagę zasługuje wywiad z Mirosławem Hermaszewskim, pierwszym i jak dotąd, ostatnim Polakiem w kosmosie.