- Reklama -
CLOCHEE BANER PODMIEN

Recenzje filmowe

Musisz przeczytać

– Reklama –

baner_prestiz_400x400px

Tegoroczna, już 95. ceremonia wręczenia Oscarów odbędzie się 12 marca w Dolby Theatre w Los Angeles. Do najbardziej prestiżowej nagrody filmowej świata nominowany jest także polski film. To niezwykle oryginalna produkcja Jerzego Skolimowskiego „IO”.

 

„IO” to onomatopeja, odgłos jaki wydaje osioł. To też imię sympatycznego osiołka, głównego bohatera filmu Jerzego Skolimowskiego. Nie jest animowany, a całkiem prawdziwy, żywy. Mimo, że nie gada, ani nie jest showmanem na miarę osła ze Shreka, szybko kradnie serca widzów. Nie jest też kotem, a chadza własnymi ścieżkami, ewidentnie na przekór opiekunom.

I właśnie osią narracji są jego ucieczki i wędrówki, przez których pryzmat poznajemy kolejne miejsca i ludzi. Ci ostatni jawią się jako najdziwniejszy, najgorszy i najgroźniejszy z gatunków zamieszkujących tę dziwną krainę, którą wraz z IO przemierzamy. Celowo nie wspominam o „ludzkich” aktorach, bo te choć doskonale skrojone (m.in. Mateusz Kościukiewicz, Isabelle Huppert, Sandra Drzymalska, a nawet… Tomasz Organek) stanowią „jedynie” uzupełnienie do kreacji świata natury.

A świat widziany z perspektywy IO odbija się w szklistych oczach zwierzęcia, ale widzowi zdaje się, że właśnie przez te oczy patrzy. A jest co oglądać. Skolimowski wraz z autorem zdjęć Michałem Dymkiem tworzą zachwycające kadry niczym

z najlepszego podróżniczego bedekera czy płócien wybitnych romantyków (choć niektóre ze scen zostały zbytnio przerysowane czy podrasowane, np. „czerwony” poranek). Jest też miejsce na kalejdoskop ludzkich charakterów. Są tu dobrzy i źli. Jedni IO kochają, albo przynajmniej szanują i „zatrudniają” do dobrej pracy (animaloterapia), inni wykorzystują, poniżają, albo…

Sfera wizualna to jedno. „IO” to także blisko dziewięćdziesięciominutowa nawet nie impresja, lecz uwertura filmowa. Uwertura, bo przestrzeń dźwiękowa jest tu równie ważna co obraz. I to podwójnie, bo mowa o wspaniałej muzyce Pawła Mykietyna oraz o odgłosach zwierząt i przyrody, składających się na równoległy „soundtrack”. Co ciekawe słowo nie jest tu istotne, ludzki język został właściwie sprowadzony do kolekcji odgłosów przyrody.

Ciekawy jest moment, w którym obraz Skolimowskiego powstał. To pewnie przypadek, że premiera miała miejsce w roku 2022, a wynikał on z pandemicznych trudności realizacyjnych. Rzeczona pandemia, ale też kryzys uchodźczy na granicy z Białorusią, a obecnie wojna w Ukrainie są tematami egoistycznie człowieczymi. Mam wrażenie, że świat zapomniał o groźbie katastrofy klimatycznej, zapomniał o prawach i sprawach przyrody, które jeszcze trzy lata temu były znacznie wyżej w hierarchii ważności. Czy tak sugestywny film, może pomóc odwrócić ten trend? Pewnie nie, to zbyt mało, ale mam nadzieję, że przynajmniej niektórzy inaczej spojrzą na świat zwierząt, albo chociaż się nim zachwycą…

Prestiżowe 4/6

– Reklama –

clochee1000x100

Podobne artykuły

Aktualny numer

- Reklama-
baner_prestiz_400x400px

Musisz przeczytać